Wiadomości

ŁKS w finale Okręgowego Pucharu Polski

W dużej mierze silny wiatr rozdawał karty dzisiejszego popołudnia na stadionie miejskim w Wysokiem Mazowieckiem. Na szczęście sprzyjał przede wszystkim ŁKS-owi, który był dziś lepszą drużyną niż gospodarze i zasłużenie zwyciężył z Ruchem 3:0. W finale Okręgowego Pucharu Polski biało-czerwoni zmierzą się z Warmią Grajewo.

Przed rozpoczęciem spotkania szczęście sprzyjało piłkarzom Ruchu, ponieważ ich kapitan wygrał losowanie i wykorzystał prawo wyboru strony boiska. Dlaczego miało to tak duże znaczenie? Ze względu na bardzo silny wiatr wiejący jednej z drużyn w plecy. Właśnie tę stronę wybrał dla swojego zespołu Grzegorz Jóźwiak, licząc na pomoc sił natury w starciu z wyżej notowanym rywalem. Każdy medal ma jednak dwie strony i po przerwie to ełkaesiakom wiatr zaczął pomagać…

Pierwsze minuty meczu upłynęły na zmasowanych atakach piłkarzy Ruchu na bramkę ŁKS-u strzeżoną w tym meczu przez Pawła Lipca. Silny wiatr pomagał w tych atakach, a każdy strzał z dystansu niósł duże zagrożenie. Miejscowi nie potrafili jednak stworzyć sobie żadnej stuprocentowej sytuacji pod bramką Lipca, a największe zagrożenie pojawiało się po stałych fragmentach gry. W 2. minucie Paweł Sułtanow wrzucił piłkę w pole karne z rzutu wolnego, ale nikt z miejscowych nie zakończył tego strzałem. W 10. minucie na bramkę Lipca uderzał piłkę Michał Poduch, ale strzał został zablokowany. Ruch wykonywał również kilka rzutów rożnych, po których interweniowali obrońcy biało-czerwonych lub ich bramkarz.

Po kilkunastu minutach napór gospodarzy zelżał, a inicjatywę zaczęli przejmować piłkarze z Łomży. W 14. minucie powinni objąć prowadzenie. Zemścił się w tej sytuacji trochę wybór kapitana miejscowych, który uznał, że z wiatrem będzie im się grało lepiej. Do piłki dośrodkowanej z prawego skrzydła wyskoczył bramkarz Ruchu, ale wiatr spłatał mu figla i tak zmienił tor jej lotu, że golkiper nie zdołał dosięgnąć futbolówki. Ta trafiła pod nogi Michała Sadowskiego. Popisał się on pięknym uderzeniem, po którym piłka trafiła w poprzeczkę. To było pierwsze ostrzeżenie pod adresem piłkarzy Ruchu.

W 20. minucie ponownie przed szansą stanęli gospodarze, a dokładniej Michał Grochowski, który mocno uderzył bez przyjęcia piłkę wrzuconą z autu. Na posterunku był jednak znowu Lipiec, który rozgrywał dziś świetne zawody. Natomiast dwie minuty później akcja przeniosła się na przeciwległą stronę boiska, gdzie szansę na pokonanie pilnującego bramki Ruchu Kamila Dobreńko miał Paweł Drażba. Napastnik ŁKS-u zbyt długo jednak zwlekał z oddaniem strzału i w efekcie został zablokowany przez Łukasza Piłatowskiego.

W 35. minucie ponownie w roli głównej wystąpił Drażba, który po dokładnym, prostopadłym zagraniu wbiegł z piłką w pole karne, gdzie został sfaulowany przez wychodzącego z bramki Dobreńkę. Mimo protestów gospodarzy sędzia nie miał cienia wątpliwości i natychmiast wskazał na rzut karny. Do jedenastki podszedł Przemysław Olesiński, który ustawił sobie piłkę i szykował się do strzału, kiedy już po gwizdku arbitra silny wiatr przesunął piłkę. Wykonanie rzutu karnego zostało oczywiście wstrzymane, kapitan biało-czerwonych poprawił ustawienie futbolówki i uderzył… Zrobił to jednak w sposób, o jakim marzą wszyscy bramkarze świata. Blisko środka bramki i na idealnej dla broniącego wysokości. Dobreńko obronił ten strzał, ale nic nie ujmując bramkarzowi Ruchu, nie było to najlepsze wykonanie tego stałego fragmentu… Dobitka Olesińskiego poszybowała już daleko od bramki.

Na przerwę zawodnicy zeszli więc przy bezbramkowym remisie, ale w drugiej połowie to ŁKS miał mieć wiatr w plecy. Po wznowieniu gry podopieczni trenera Mateusza Miłoszewskiego ruszyli do ataku. Ich przewaga w polu była wyraźna, ale nie przekładała się na zagrożenie dla bramki miejscowych. Pierwszy strzał w tej części gry, choć niecelny, był autorstwa Dawida Ostaszewskiego. Minutę później ponownie spróbował zaskoczyć Lipca Sułtanow. Tym razem celnie, ale piłkę złapał bramkarz ŁKS-u. W kolejnych minutach celnymi strzałami odpowiedzieli Sadowski i Drażba, ale oba padły łupem bramkarza.

W 62. minucie kolejny raz sprawdzona została forma Lipca, który tym razem musiał wykazać się refleksem broniąc uderzenie głową Ostaszewskiego z małej odległości. Siedem minut później było już 1:0 dla ŁKS-u. W dużym zamieszaniu w polu karnym świetnie odnalazł się Olesiński, który dał swojej drużynie prowadzenie.

W 77. minucie obudziły się demony gnębiące już wcześniej obronę Ruchu (dokładniej w ostatnim meczu z Widzewem). Zbyt lekko do swojego bramkarza zagrywał jeden z obrońców miejscowych. Piłkę na linii pola karnego przejął Sadowski i od razu znalazł się sam na sam z bramkarzem. Wydawało się, że musi paść drugi gol dla gości, ale nic z tego. Piłka trafiła wprost w wychodzącego golkipera Ruchu i jednobramkowe prowadzenie ŁKS-u nie zwiększyło się. Jeszcze, bo odbita przez Dobreńkę piłka wyszła na rzut rożny, do którego wykonania podszedł Marek Kaliszewski. Jego dośrodkowanie w pole karne, jak zwykle, było bardzo dobre, ale znowu duży wpływ na tor lotu piłki miał wiatr, który tak zakręcił w powietrzu futbolówką, że minęli się z nią zarówno piłkarze ŁKS-u, jak też obrońca i bramkarz Ruchu. Futbolówka trafiła natomiast w plecy innego z defensorów miejscowych – Michała Wrześniewskiego i wpadła do bramki. Warto dodać, że wszystko zamykał na dalszym słupku niepilnowany Reinaldo Melao, więc była duża szansa, że i tak padłby gol…

Po drugim golu gospodarze nie mieli już nic do stracenia i ruszyli większą liczbą piłkarzy do ataków na bramkę ŁKS-u. Stwarzało to oczywiście okazje do kontrataków i po jednym z nich przed idealną szansą na zdobycie trzeciego gola stanął Bartosz Kaszubowski. W 82. minucie młody napastnik znalazł się sam na sam z bramkarzem i próbował sprytnie przerzucić piłkę na Dobreńką, ale razem z nim przelobował też… bramkę.

W kolejnych minutach dwie okazje do zmniejszenia rozmiarów porażki mieli piłkarze miejscowych. W 85. minucie strzał Grochowskiego z rzutu wolnego odbił na rzut rożny Lipiec, który poradził sobie także z uderzeniem głową Poducha po dośrodkowaniu z narożnika boiska.

Ostatni akcent meczu należał do biało-czerwonych, którzy po raz kolejny pokazali, że stałe fragmenty w ich wykonaniu to groźna broń. Kolejny rzut rożny ze znakomitą wrzutką Kaliszewskiego wykorzystał Reinaldo Melao, który tym razem strzałem nogą pokonał bramkarza gospodarzy. Ponieważ była to już 90. minuta meczu, wkrótce po wznowieniu od środka sędzia zakończył spotkanie.

Po meczu trener Miłoszewski zadowolony był z wyniku i postawy swoich zawodników, choć narzekał nieco na warunki, w jakich przyszło grać jego podopiecznym, a także wskazywał na brak skuteczności w pierwszej połowie (poprzeczka i rzut karny).

– W pierwszej połowie graliśmy pod bardzo mocny wiatr i ciężko się grało. Ruch chciał to wykorzystać, grał dłuższe piłki z wiatrem, przyciskał nas. Z tego mieli kilka stałych fragmentów, ale później sobie z tym poradziliśmy i mieliśmy poprzeczkę Sadowskiego, rzut karny i ze dwa-trzy dośrodkowania. Z tego powinniśmy coś strzelić do przerwy i w drugiej połowie, kiedy to my graliśmy z wiatrem, to już powinna być pełna kontrola. Tak było, ale nieco później. Po pierwszej bramce przejęliśmy inicjatywę i tak naprawdę zabrakło trochę skuteczności, żeby to wcześniej uspokoić i wygrać wyżej – podsumował spotkanie opiekun biało-czerwonych.

ŁKS wygrał 3:0 czyli identycznie jak jesienne spotkanie w lidze i awansował do finału, w którym 7 czerwca zmierzy się z Warmią Grajewo. Warmia dość nieoczekiwanie pokonała dziś także 3:0 rezerwy Jagiellonii Białystok. Miejsce rozegrania meczu finałowego nie jest jeszcze znane.

Za dwa i pół tygodnia piłkarze ŁKS-u ponownie zameldują się w Wysokiem Mazowieckiem. Tym razem w meczu ligowym, który rozegrany zostanie w niedzielę 28 maja. Czy po raz trzeci w tym sezonie pokonają biało-niebieskich? Czy znowu będzie to 3:0?

Ruch Wysokie Mazowieckie – ŁKS 1926 Łomża 0:3 (0:0)

Bramki: Przemysław Olesiński 69, Marek Kaliszewski 78, Reinaldo Melão 90

Ruch: Dobreńko – Jóźwiak, Pasko, Wrześniewski, Piłatowski, Poduch, Sawicki, Sułtanow (89 Mleczek), Grochowski, Rogowski (58 Borowik), Ostaszewski (63 Jastrzębski)

ŁKS: Lipiec – Gałązka, Melao, Cibulskas, Kaliszewski – Olesiński, Kacprzyk (68 Rydzewski), Baranowski (89 Brzozowski), Sadowski – Drażba, Tarnowski (77 Grabowski)

źródło: www.mylomza.pl