Wiadomości

Trzy punkty po meczu walki

Pomimo, że to zawodnicy Pelikana dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, to trzy punkty zostają w Łomży. Podopieczni Krzysztofa Ogrodzińskiego po walce od pierwszej do ostatniej minuty spotkania pokonują łowicki zespół 3:2 (1:1). Bramki dla ŁKSu 1926 Łomża zdobyli Paweł Wasiulewski (dwie) oraz Rafał Maćkowski (z rzutu karnego).

Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy już 6. minucie mogli pokonać bramkarza przeciwników. Niestety goalkeeper Pelikana przeniósł uderzoną przez Maćkowskiego na poprzeczkę. W kolejnej akcji to właśnie goście objęli prowadzenie. Po zamieszaniu w polu karnym przy stałym fragmencie piłkę w bramce umieścił Robert Kowalczyk.

Po objęciu prowadzenia piłkarze Pelikana Łowicz chcieli podwyższyć prowadzenie, jednak to podopieczni Ogrodzińskiego wyrównali wynik meczu. W 42. minucie rzut wolny wykonywał Marek Kaliszewski, a do piłki wrzuconej w pole karne najwyżej wyskoczył obrońca łomżyńskiego zespołu Paweł Wasiulewski.

Drugą połowę oba zespoły chciały rozpocząć od szybkiego objęcia prowadzenia, a plan ten udało się zrealizować gościom. W 47. minucie pięknym strzałem zza pola karnego popisał się Michał Wrzesiński.

Z czasem goście zaczynali tracić siły, a coraz częściej do głosu dochodzili zawodnicy gospodarzy. W 54. minucie przed szansą wyrównania stanął Michał Kaput, ale jego strzał z dwóch metrów obronił Malina. W 66. minucie ponownie dał o sobie znać Paweł Wasiulewski, który po zagraniu Marka Kaliszewskiego z rzutu rożnego ponownie pokonał bramkarza gości.

ŁKS ruszył do ataku wierząc, że komplet punktów może zostać w Łomży. W 77. minucie Wasiulewski stanął przed szansą skompletowania hattricka, jednak piękną paradą popisał się Malina, która końcówkami palców zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Po wykonaniu stałego fragmentu gry jeden z zawodników Pelikana dotknął piłki w polu karnym, a sędzia bez zawahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Rafał Maćkowski i nie dał szans goalkeeperowi przyjezdnych.

Do końca spotkania goście dążyli do odrobieniu strat, a na pewno nie pomogła im w tym czerwona kartka (za drugą żółtą) pokazana Rafałowi Parobczykowi za niesportowe zachowanie.

Swoisty „mecz życia” rozegrał z pewnością Paweł Wasiulewski, a warto również przypomnieć, że „Strażak” znalazł również drogę do bramki gości podczas poprzedniego meczu z Pelikanem w Łomży. Niemniej jednak warto wyróżnić naprawdę cały zespół – za walkę, zespołową grę.

Meczu nie dokończył Michał Misiak, który  z powodu kontuzji zmuszony był opuścić boisko. Mamy nadzieję, że „Kanada” szybko wróci i wspomoże kolegów w walce o kolejne ligowe punkty.

ŁKS 1926 Łomża – Pelikan Łowicz 3:2 (1:1)

Bramki: Wasiulewski 42, 66, Maćkowski (k) 78 – Kowalczyk 7, Wrzesiński 47

ŁKS: Lipiec – Wasiulewski, Melao, Świderski (56. Tarnowski), Gałązka, Maćkowski (90. Mocarski), Kaliszewski, Rydzewski, Misiak (65. Kacprzyk), Kaput, Sadowski (85. Grabowski)

Pelikan: Malina – Wawrzyński, Jagiełło, Adamczyk, Parobczyk, Wrzesiński, Bujalski, Bistuła, Kasprzyk, Kowalczyk, Yavorskyy