Wiadomości

Robert Speichler nowym trenerem ŁKS-u

Szkoleniowiec, który już raz pracował w Łomży, w czwartek wieczorem poprowadził pierwszy trening zespołu, a w sobotę oficjalnie zadebiutuje w meczu ligowym, w którym przeciwnikiem drużyny ŁKS 1926 Łomża będzie lider rozgrywek z Aleksandrowa Łódzkiego.

Robert Speichler wraca do Łomży po czterech latach, kiedy to przez półtora sezonu prowadził „ełkaesiaków”. Z nowym-starym trenerem „ełkaesiaków” rozmawiał Paweł Lisiecki.

– Co sprawiło, że podjął się Pan pracy w Łomży? – pytam trenera.

– W pewnym sensie sentyment do Łomży, obecnych włodarzy klubu i ludzi związanych z łomżyńską piłką. Po poprzednim okresie pracy zostało mi tutaj sporo znajomych, a wręcz przyjaciół, z którymi utrzymywałem stały kontakt. Następna sprawa to potencjał zespołu. Choć jest to młoda drużyna, to widzę w niej spory potencjał. Trzeba tylko dotrzeć do zawodników, by wiedzieli co mają robić na boisku i współpracowali ze sobą jak jeden organizm, bo to jest niezbędne by odnieść sukces. Oczywiście czasu jest niewiele, ale wierzę, że rezultaty przyjdą. Zostało siedem meczu do rozegrania w tej rundzie i postaramy się jak najszybciej dojść ciężką pracą do odpowiedniego poziomu.

– Czy dzisiaj problemem zespołu z Łomży jest głowa czy ciało? Bowiem z moich obserwacji wynika, że zespół stracił pewność siebie i problemy wynikają z „głowy”.

– Mówi się, że w piłce nożnej sukces w 80 proc. zależy od głowy. Bo od głowy w dół piłkarze są tacy sami. Natomiast o jakości piłkarzy decyduje właśnie głowa. Jak poradzi sobie ze stresem, presją w czasie meczu. To są decydujące różnice sprawiające, że piłkarze grają w trzeciej, drugiej, pierwszej lidze i tak dalej. Im mocniejszy psychicznie jest zawodnik tym dalej dojdzie.

– Zaczyna Pan pracę z wysokiego „C” – od starcia z liderem rozgrywek.

– Ja się cieszę, że przyjdzie nam się zmierzyć z tym zespołem. Znamy klasę rywala, ale jeżeli się przełamywać, to z rywalem z topu trzeciej ligi.

– Wiadomo, że nie zagra Daniel Kacprzyk. A jak wygląda sytuacja z Melao i Konradem Kamienowiskim, który miał problem z kolanem?

– Melao będzie do dyspozycji. Natomiast Konrad wczoraj tylko truchtał i miał ćwiczenia indywidualne. Dzisiaj podejmiemy decyzję, czy wystąpi w meczu z Sokołem

– Planuje Pan zmiany w składzie? Czy jednak na początku oprze się na informacjach od trenera Mroczkowskiego?

– Tak, liczę na trenera Mroczkowskiego, który pracuje z nimi od początku. Ja znam poszczególnych piłkarzy, z kilkoma z nich miałem przyjemność współpracować za starych czasów. I nie ukrywam, że liczę na doświadczonych zawodników, że pociągną zespół. A młodzież po prostu pójdzie za nimi i pokaże się z dobrej strony. Bo nie ma czasu na spokojną pracę. Wczoraj mieliśmy trening regeneracyjny. Dzisiaj rozruch meczowy i jakieś nowinki taktyczne. Tutaj po prostu nie ma czasu na pracę i dlatego liczę na ich cechy woicjonalne, że będą chcieli się pokazać

– Czyli liczy Pan także na tzw. „efekt nowej miotły”?

– Nie ukrywam, że tak. Bo to też będzie miało pewien wpływ na zawodników, że będą chcieli się pokazać. I zobaczymy z jakim skutkiem.

źródło: https://naszsport.info/wiadomosci/pokaz/695,lomza-nie-ma-lepszego-momentu-na-przelamanie