Wiadomości

To nie koniec przygody w pucharze!

Dogrywka oraz rzuty karne, w których lepsi okazali się młodzi zawodnicy ŁKS-u były potrzebne do wyłonienia ćwierćfinalisty Okręgowego Pucharu Polski.

Z boiska w większości wiało nudą. Tylko z rzadka ełkaesiacy zapędzali się pod pole karne Jagiellonii, przez większość spotkania obserwowaliśmy indywidualne pojedynki, w których, o dziwo, górą zazwyczaj byli miejscowi. I tak np. Konrad Adamczyk dobrze sobie radził z ofensywnie usposobionym Kamilem Huczko. W 20 minucie Szymon Pankiewicz po starciu z Krystianem Maciejukiem usiłował wymusić rzut karny dla gości, jednak sędzia Marcin Jakubowski nawet nie zwrócił uwagi na ten najwyżej mierny pod względem aktorskim występ. Ofensywnie ŁKS zaistniał dopiero w 33 minucie, gdy po przepychance na linii szesnastu metrów Filipa Dojlidy piłka trafiła do Krystiana Pawczyńskiego. Strzał łomżyńskiego pomocnika tym razem jeszcze poszybował nad poprzeczką. Kilkadziesiąt sekund przed przerwą nasza „siódemka” już przymierzyła celnie: po składnej akcji całego zespołu, otrzymawszy podanie z prawego skrzydła od Macieja Kozłowskiego strzał z około ośmiu metrów znalazł drogę do siatki bramki strzeżonej przez Bartłomieja Maliszewskiego.
Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza: ciekawszy od gry toczącej się na boisku byłby pewnie film dokumentujący wzrost trawy. Z czasem coraz bardziej zarysowała się przewaga przyjezdnych. W 60 minucie na strzał spoza pola karnego zdecydował się Dawid Polkowski, jego uderzenie jednak pewnie obronił Bartosz Długołęcki. W 67 minucie dośrodkowanie Kacpra Szadłowskiego do Przemysława Chyrchały zablokował Maciejuk. Antidotum na coraz częstsze ataki białostoczan miała być zmiana ustawienia łomżyniaków: Maciejuk coraz częściej zaczął się pojawiać w pomocy i wraz z kolegami, udało mu się wyprowadzić kilka groźnie zapowiadających się kontrataków. Bez owijania w bawełnę należy jednak przyznać, że najciekawszym wydarzeniem tego okresu był przelot stada dzikiego ptactwa nad stadionem. (Trzymajcie się, ptaszyska. Zapraszamy z powrotem na ćwierćfinał). Jeszcze swój strzał z daleka, obroniony przez Długołęckiego oddał Bartosz Bayer, jeszcze na spalonym dał się złapać Mateusz Gdowik, jeszcze strzału (niecelnego) próbował Piotr Murawski i niezbyt licznie zgromadzeni na stadionie kibice zaczęli już zastanawiać się, na kogo też „wpadnie” ŁKS w następnej rundzie okręgowego pucharu. W 89 minucie podwyższyć prowadzenie próbował Maciej Listowski, ale jego strzał nie zagroził rywalom. Minutę potem – wg mnie – błąd popełnił sędzia Jakubowski i jego asystent, którzy obaj zignorowali popchnięcie Adamczyka przez Murawskiego po gwizdku przerywającym grę. Po parunastu sekund ujrzeliśmy chyba najładniejszą kontrę meczu i – niestety – nie była ona autorstwa biało-czerwonych. Podanie Huberta Matrasa chytrze do Bartosza Musiolika przepuścił Gdowik i tym razem Długołęcki znowu uratował sytuację. To niczego nie nauczyło łomżyniaków, na kilka sekund przed końcowym gwizdkiem sędziego cała linia obrony przysnęła: dośrodkowania Musiolika nie zablokował Jakub Kotowski, piłki nie sięgnął Reinaldo Melão, a Murawskiego nie upilnował Adamczyk i… ćwierćfinał należało odłożyć o przynajmniej pół godziny.
Początek dogrywki rozpoczął znowu atak gości. W 94 minucie dwójkowa akcja Matrasa z Szadłowskim znowu nastraszyła ełkaesiaków, jednak kolejny raz na posterunku był nasz bramkarz. Już po chwili przed szansą na pogrążenie ŁKS-u mieli Płoszkiewicz i Murawski, ale dzisiaj zawodnik z nr 1 był pewnym punktem swojej drużyny. W odpowiedzi przed okazją na zdobycie pierwszego swojego gola po przenosinach do Łomży stanął Przemysław Milewski, jednak trafił w Maliszewskiego. Po zmianie stron jedynymi wartymi odnotowania wydarzeniami były próba… nie… szansa na oddanie strzału Tomasza Brzozowskiego, zlikwidowana jeszcze w zarodku przez Płoszkiewicza, oraz pchnięcie piłki w kierunku golkipera gości, które wykonał Listowski.
Jedenastki i… od niewykorzystania swojej okazji przez Bayera ŁKS wyszedł na prowadzenie w konkursie rzutów karnych i nie oddał go już do końca, wyrzucając rezerwy Jagiellonii z tych rozgrywek.

ŁKS 1926 – Jagiellonia II Białystok 1:1 (1:0), karne 5:4
Gole: Pawczyński (44′) (ŁKS 1926), Murawski (90+5’) (Jagiellonia II)
karne: ŁKS 1926: Brzozowski, Listowski, Kacprzyk, Adamczyk, Mocarski, Jagiellonia II: Huczko, Bayer nk, Matras, Pankiewicz, Płoszkiewicz
Sędzia: Marcin Jakubowski (Jakubowskie)
ŁKS 1926: Długołęcki – Kotowski (96 Pastorczyk), Melão, Milewski, Maciejuk (80 Mocarski) – Adamczyk, Korzeniecki, Walczak (65 Kacprzyk), Pawczyński (86 Mściwujewski), Kozłowski (80 Brzozowski) – Dojlida (46 Listowski)
Jagiellonia II: Maliszewski – Pankiewicz, Płoszkiewcz, Czerech, Huczko – Masłowski (73 Musiolik), Bayer, Polkowski (82 Matras), Sakowicz (62 Szadłowski), Guziejko (54 Murawski) – Chyrchała (73 Gdowik)
Żółte kartki: Milewski, Mściwujewski, Pastorczyk (ŁKS 1926), Sakowicz, Czerech (Jagiellonia II)

tekst: S/M