Gra do jednej bramki. ŁKS sforsował Zasieki Znicza

Nie było zaskoczenia. Znicz Biała Piska przyjechał do Łomży z wysoko podniesioną gardą i nie opuścił jej ani przez moment. ŁKS długimi fragmentami bił głową w mur, ale ostatecznie zasieki obronne rywala udało się przełamać i pewnie wygrać 4:0.
Nie był to piękny mecz, ale taki być po prostu nie mógł. Od pierwszych minut obserwowaliśmy pozycyjne ataki gospodarzy i głęboko broniących się przyjezdnych. Trzeba przyznać, że Znicz w defensywie przez większość spotkania prezentował się solidnie. ŁKS początkowo próbował atakować oboma skrzydłami. W 6. minucie prawą stroną pojedynek z rywalem wygrał Kosakiewicz i wypuścił w bój Zycha, ale dogranie wzdłuż bramki nie dotarło do Antkowiaka. Na przeciwległej flance zejściami do środka boiska rywali próbował oszukać Chorosiński. Kilkukrotnie zwody były skuteczne, ale zawsze brakowało ostatniego podania.
Kiedy ataki skrzydłami nie przynosiły pożądanego efektu biało-czerwoni starali się przedrzeć środkiem, ale w gąszczu nóg trudno było znaleźć miejsce, czy to do kluczowego podania, czy do oddania strzału. W 18. minucie piłka wreszcie dotarła do Dzięgielewskiego i zatrzepotała w sieci, ale sędzia słusznie odgwizdał spalonego i gola nie uznał.
Całą I połowę ŁKS pracował by napocząć beniaminka i udało się w doliczonym czasie. Witasik zagrał piłkę nad głowami obrońców Znicza, w kierunku Zycha. Ten wygrał indywidualny pojedynek i poszukał przed bramką Antkowiaka. Zagranie przeciął jeszcze Porębski, ale futbolówka trafiła pod nogi Dzięgielewskiego, który strzałem z bliska otworzył wynik. Dla strzelca był to pierwszy ligowy gol w barwach ŁKS-u i zarazem pierwszy mecz w wyjściowej jedenastce.
Wydawało się, że po przerwie Znicz nie będzie miał nic do stracenia, zagra odważniej i poszuka wyrównania. Nic bardziej mylnego. Goście nie zmienili stylu gry. Nadal bronili się niemal całym zespołem. Bali się przegrać wysoko. Zupełnie niewidoczny był najlepszy zawodnik Znicza z poprzednich kolejek – Paweł Drażba. Jedynym piłkarzem, który starał się postraszyć gospodarzy był Lazarets, ale w pojedynkę nie mógł wiele zdziałać. Niestety ŁKS dostosował się do wolnego tempa gry, przez co mecz był momentami senny i pozbawiony emocji. Do tego zaczęło mocno padać.
W II połowie na boisku pojawił się Cezary Sauczek i to za jego sprawą ŁKS podwyższył prowadzenie. W 63. minucie otrzymał dokładne podanie od Bartłomieja Olszewskiego, przyjął piłkę na klatkę piersiową i huknął obok bezradnego bramkarza. Była to akcja rezerwowych, ponieważ obaj pojawili się na boisku zaledwie kilka minut wcześniej.
Wartym odnotowania faktem był trzecioligowy debiut wychowanka ŁKS-u Błażeja Lesickiego, który pojawił się na murawie w 79. minucie, zmieniając Chorosińskiego. To doskonale pokazuje, że ciężka praca na treningach procentuje i daje wymierne efekty. Potwierdza to również, że trener Marcin Sasal nie boi się stawiać na młodych.
Z każdą kolejną minutą z gości uchodziło powietrze. Piłkarze Znicza nie przesuwali się już tak skutecznie w obronie, zostawiając zdecydowanie więcej miejsca na rozgrywanie piłki. Realizację zadań taktycznych z pierwszej połowy utrudniało zmęczenie. Podopieczni trenera Sasala skorzystali z tego w końcówce i po bliźniaczych akcjach Sauczka i zagraniach przed bramkę z lewej strony pola karnego, piłkę do siatki kierowali Karankiewicz (gol samobójczy) i Antkowiak. Bramki padły jedna po drugiej, w odstępie 120 sekund!
Fajerwerków nie było. ŁKS pewnie pokonał kolejnego beniaminka i utrzymał fotel lidera ligi. Już w najbliższą środę Naszych czeka wyjazd do Płocka na mecz z rezerwami lidera Ekstraklasy.
ŁKS Łomża – Znicz Biała Piska 4:0 (1:0)
1:0 – Dzięgielewski 45+1’
2:0 – Sauczek 63’
3-0 – Karankiewicz (sam.) 83’
4:0 – Antkowiak 84’
Składy:
ŁKS Łomża: A. Olszewski – Witasik, Zieleniecki, Gołoś, Karmański (68’ Pindor), Kosakiewicz (68’ Niewiadomski), Kluska (59’ B. Olszewski), Chorosiński (79’ Lesicki), Zych, Dzięgielewski (59’ Sauczek), Antkowiak.
Znicz Biała Piska: Kąkolewski – Świderski, Płoszkiewicz, Porębski, Karankiewicz, Waszczyn (34’ Konopka), Lazarets (86’ Radzikowski), Baginskij (86’ Wójcik), Wasilewski, Drażba (74’ Kiarszys), Taperek.
Żółte kartki: Kluska, Pindor (ŁKS).
Sędzia: Mikołaj Kujawski (Łódź).