ŁKS jako gość zwycięża w Łomży ze Zniczem

Łomżyński Klub Sportowy notuje drugie wiosenne zwycięstwo. W meczu rozgrywanym w Łomży, biało-czerwoni będący gościem sobotnich zawodów, przekonująco zwyciężają ze Zniczem Biała Piska 4:0 (2:0). Strzelanie już w drugiej minucie spotkania rozpoczął Aleksander Gołoś. Debiutanckie trafienie w barwach ŁKS-u zanotował Marcin Stromecki. W drugiej odsłonie starcia dwie bramki dołożył Hubert Antkowiak.

Sobotnie spotkanie pomiędzy ŁKS-em Łomża a Zniczem Biała Piska było kolejnym meczem rozgrywanym na boisku ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Zjazd. Tym razem jednak w charakterze gospodarza występował mazurski zespół. Pogoda już co prawda iście wiosenna, jednak wiele naturalnych boisk nie jest gotowych do sportowej rywalizacji.

Do meczu oba zespoły przystępowały w zgoła odmiennych nastrojach. Gospodarze w ubiegłym tygodniu wysoko ulegli Lechii Tomaszów Mazowiecki 1:7, zaś podopieczni trenera Marcina Sasala pokonali KS Wasilków 2:1. Bramki dla biało-czerwonych zdobywali wówczas Dawid Dzięgielewski oraz Kamil Niewiadomski. Na papierze zdecydowanym faworytem zawodów był ŁKS, co potwierdzała również ligowa tabela. Gospodarze w dziewiętnastu dotychczas rozegranych spotkaniach zgromadzili jedynie pięć punktów, co przełożyło się na zamykaniu tabeli trzeciej ligi grupy pierwszej. Z kolei Łomżyński Klub Sportowy z 43. punktami cały czas jest w walce – zarówno o udział w barażach, jak również o bezpośredni awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

Było to widać również na murawie. Od początku spotkania inicjatywę przejęli biało-czerwoni. Już w 3. minucie z prawej strony boiska piłka trafiła do Marcina Kluski. Pomocnik strzelał na bramkę Znicza. Goalkeeper gospodarzy nie zdołał złapać piłki. Od razu znalazł się przy niej Antkowiak, ale nie zdołał minąć interweniującego bramkarza i umieścić piłki w bramce. Sztuka ta jednak udała się Aleksandrowi Gołosiowi, który tym samym dał prowadzenie ŁKS-owi już na początku sobotniego spotkania. Przy okazji intwerwencji urazu doznał Kąkolewski i w bramce musiał zastąpić go młody Michał Dębski. Kibice biało-czerwonych z pewnością pamiętają go z występów w suwalskich Wigier gdzie pełnił rolę zmiennika Taudula.

Obraz gry nie zmieniał się wraz z kolejnymi minutami meczu. Trzeba jednak oddać gospodarzom, że odważnie włączali się w akcje ofensywne swojej drużynie – próbując zagrozić bramce strzeżonej przez Mateusza Danielczyka. W 10. minucie w polu karnym przeciwnika piłka trafiła do Huberta Antkowiaka, jednak ten oddał zbyt lekki strzał, żeby zaskoczyć Dębskiego. Od początku spotkania biało-czerwoni próbowali pressować rywala jak najbliżej jego bramki. W 12. minucie na murawę upadł Kamil Niewiadomski, który po krótkiej chwili mógł kontynuować udział w zawodach. Cezary Sauczek w meczu z KS Wasilków zanotował dwie asysty, zaś w starciu ze Zniczem sprawiał rywalowi naprawdę wiele problemów po lewej stronie boiska. Kolejne rajdy kończyły się podaniami w pole karne, jednak bez efektów w postaci kolejnych bramek na koncie Łomżyńskiego Klubu Sportowego. W 19. minucie na murawie usiadł Niewiadomski i to był znak dla trenera Sasala, że trzeba przeprowadzić pierwszą zmianę w sobotnim meczu. Chwilę później zrobiło się gorąco pod bramką strzeżoną przez Danielczyka. Wrzucona z rzutu rożnego piłka nie znalazła swojego adresata w bliskiej odległości linii bramkowej. W 23. minucie swoją szansę miał również Dzięgielewski. Dawid w trudnej sytuacji próbował strzelać, jednak piłka po ostrym kącie poszybowała nad bramką Znicza. W 32. minucie Marcin Kluska znalazł się w znakomitej okazji. Mógł strzelać, ale zauważył lepiej ustawionego Sauczka. Cezary miał do wyboru tylko jeden róg bramki i tam próbował szukać swoich szans. Przytomnie jednak w bramce Znicza zachował się Michał Dębski. Biało-czerwoni cały czas szukali swoich szans atakami z bocznych sektorów boiska. W doliczonym czasie gry piłkę z własnej połowy przed pole karne rywala zagrał Aleksander Gołoś. Tam z rywalem na plecy bardzo dobrze zastawił się Hubert Antkowiak, który ostatecznie stracił piłkę, ale bardzo szybko dopadł do niej Marcin Stromecki. Minął dwóch defensorów Znicz i umieścił piłkę w bramce obok interweniującego Dębskiego. W pierwszej odsłonie meczu nic już się nie zmieniło i biało-czerwoni schodzili na przerwę z dwubrakowym prowadzeniem.

Drugą część spotkania zdecydowanie lepiej mogli rozpocząć gospodarze. W 46. minucie przed szansą na zmniejszenie prowadzenia biało-czerwonych stanął Kacper Taperek. Strzał z szesnastu metrów zawodnika Znicza poszybował jednak nad bramką ŁKS-u. W porównaniu do pierwszych 45 minut obraz gry się nie zmienił. Zawodnicy ŁKS-u przeważali i próbowali zagrozić bramce strzeżonej przez Dębskiego. W 53. minucie najpierw o sytuację sam na sam w starciu z defensorem gospodarzy walczył Antkowiak, a gdy piłka ostatecznie trafiła do Dzięgielewskiego, ten nie zastanawiając się dłużej, oddał strzał na bramkę rywala. Bramkarz Znicza znajdował się daleko poza linią strzału, ale Znicza uratował zawodnik z pola, który własnym ciałem wybił piłkę praktycznie z linii bramkowej. W 56. minucie dobrą piłkę wzdłuż linii bramkowej zagrał Kosakiewicz, ale zabrakło biało-czerwonego, który zamieniłļy podanie w gola. Po upływie godziny gry trener Marcin Sasal zdecydował się na kolejne zmiany. W miejsce Gołosia, Kosakiewicza oraz Karmańskiego na murawie zameldowali się Olszewski, Chorosiński oraz debiutujący Klupś. W 73. minucie strzału z ostrego kąta próbował Hubert Antkowiak, jednak piłka poszybowała obok dalszego słupka. W 78. minucie biało-czerwoni wykorzystali ostatnią zmianę. W miejsce Stromeckiego na boisku pojawił się Pindor. Gdy wydawało się, że końców meczu nie będzie obfitować w szczególne emocje, nadeszła 81. minuta. Wówczas arbiter podyktował jedenastkę dla Łomżyńskiego Klubu Sportowego. Do piłki podszedł Hubert Antkowiak, jednak piłka po jego strzale poszybowała wysoko nad bramką. Można powiedzieć, że nas napastnik chwilę później się zrewanżował na niewykorzystany rzut karny. Po rzucie wolnym piłka z prawej strony boiska trafiała do Micha, który wrzucił ją w pole karne. Tam strzałem głową piłkę w bramce umieścił Antkowiak. W 86. minucie arbiter po raz drugi wskazał na jedenasty metr. Jeden z zawodników Znicza zagrał piłkę ręką w polu karnym. Rzut karny, tym razym skutecznie, wykorzystał Antkowiak. Jest to jego osiemnaste ligowe trafienie w tym sezonie. Do końca meczu nic już się nie zmieniło i trzy punkty zostały w Łomży.

Kolejne spotkanie biało-czerwoni jako gospodarz rozegrają w Łomży. W sobotę umiejętności podopiecznych trenera Sasala sprawdzą rezerwy płockiej Wisły. Początek spotkania o godzinie 14.00.

Znicz Biała Piska – Łomżyński Klub Sportowy 0:4 (0:2)

2′ Gołoś, 45+2′ Stromecki, 83′ Antkowiak, 87′ Antkowiak (k)

Znicz: Kąkolewski, Babkowski, Płoszkiewicz, Kot, Wójcik, Baginskij, Taperek, Wasilewski, Klebus, Mroczkowski, Drażba.

ŁKS: Danielczyk, Sauczek, Karmański (61′ Chorosiński), Gołoś (61′ Olszewski), Niewiadomski (20′ Mich), Stromecki (78′ Pindor), Kluska, Antkowiak (c), Dzięgielewski, Witasik, Kosakiewicz (61′ Klupś).

Żółte kartki: Mich.

Dodaj komentarz

×