Mecz prawdy wygrany!

Zrobili to! Charakter okazał się silniejszy niż presja. Piłkarze ŁKS-u Łomża, po zaciekłym boju, pokonali na wyjeździe rewelacyjny wiosną KS CK Troszyn 2:0. Gole padały po przerwie, a do siatki trafiali Tymoteusz Klupś i Hubert Antkowiak.
Są bitwy, które decydują o losach wojny. Są twierdze, które musisz zdobyć, aby unieść w geście triumfu zaciśniętą pięść zwycięstwa. W najtrudniejszym meczu sezonu, piłkarze ŁKS-u nie zawiedli. Wygrali nie tylko z bardzo trudnym rywalem na jego boisku, ale i z presją jaka wszystkim towarzyszyła. Zdali kluczowy egzamin. W sobotnie popołudnie padł ostatni bastion… ten w Troszynie.
Jeśli ktoś liczył, że KS CK Troszyn podejdzie do meczu „na luzie”, szybko zmienił zdanie. Od pierwszych minut gospodarze ruszyli do przodu, prezentując to z czego są w tej lidze znani. Szybki doskok do rywala, przecinanie i błyskawiczne przejście z obrony do ataku. ŁKS rozpoczął nerwowo. Kilka prostych strat piłki na własnej połowie napędzało gospodarzy. Ci jednak byli nieskuteczni. W jednej z groźnych akcji Jakub Tyska prostym zwodem „położył” na murawę Micha i otworzył sobie drogę do bramki, by w finalnym momencie uderzyć niecelnie po długim rogu. Innym razem, po strzale głową, Naszych uratowała poprzeczka. Ratownikiem okazał się też Gołoś, który ofiarnie przeciął podanie Lewczuka wzdłuż bramki. Gdyby tego nie zrobił, Protaziuk dopełniłby formalności z kilku metrów. ŁKS odpowiadał. Po centrze z prawego skrzydła, nad poprzeczką z powietrza uderzył Sauczek. Ten sam piłkarz w 36. minucie huknął już celnie, ale golkiper gospodarzy przeniósł piłkę nad bramką.
Na boisku było nerwowo. Sypnęło kartkami. Nawet spokojnie usposobiony trener Maciej Tarnogrodzki trafił do notesu arbitra. Nikt nie odstawiał nogi. Po jednym ze starć w okolicach środka boiska padł Ruiz. Mimo udzielonej pomocy lekarskiej, Kolumbijczyk odczuwał skutki tego zajścia i nie był już tak aktywny jak zwykle. Podobny los spotkał Marcina Kluskę. Obaj liderzy środka pola na drugą połowę już nie wyszli.
W przerwie, kibice zgromadzeni na stadionie w Troszynie zastanawiali się, który zespół przechyli szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wśród nich m.in. Piotr Witasik, który nie mógł zagrać z powodu nadmiaru żółtych kartek. Miało się wrażenie, że o losach meczu zadecyduje jeden gol. Wygra ten kto go strzeli.
Druga połowa to typowy „brzydki mecz”. Dużo walki, rwane akcje, a co za tym idzie mało płynności w grze. To co najważniejsze wydarzyło się w 64. minucie. Po dośrodkowaniu z prawego skrzydła, w polu karnym gospodarzy powietrzny pojedynek wygrał Antkowiak. Zgrana piłka trafiła przed bramkę do pozostawionego bez opieki Klupsia, a ten huknął, tak, że Rychta nawet nie zdążył zareagować. Piłkarze z Troszyna spojrzeli na sędziego, a potem na siebie, licząc na odgwizdanie spalonego, ale arbiter wskazał na środek boiska.
Gospodarze starali się odpowiedzieć. Trener Michał Złotkowski dokonywał zmian personalnych, ale obraz gry pozostawał niezmienny. KS CK Troszyn bez Eduardo Ruiza nie był w stanie zagrozić Danielczykowi. ŁKS kontrolował to co działo się na boisku, nie dopuszczając gospodarzy pod swoją bramkę. Mimo tej pełnej kontroli kibice biało-czerwonych nerwowo odliczali upływające minuty, w myślach przyspieszając czas. Wszystkim udzielała się ranga tego meczu.
W 87. minucie jasne stało się, kto dziś dopisze punkty. Podanie w pole karne otrzymał, ustawiony tyłem do bramki Antkowiak. Snajper świetnie się zastawił, wziął rywala na plecy, a następnie szybko odwrócił się i strzelił. Na linii uderzenia znalazł się Szyszkowski, a piłka trafiła go w rękę. Sędzia nie miał wątpliwości i stanowczym ruchem wskazał na rzut karny. „Antek” nie pomylił się i ŁKS mógł fetować wygraną na bardzo trudnym terenie. Padła twierdza Troszyn.
ŁKS zachował się jak wytrawny bokser. W pełni skoncentrowany, wyczekał przeciwnika i kiedy nadeszła pora wyprowadził dwa zabójcze ciosy. Wielkie brawa należą się piłkarzom i trenerowi Maciejowi Tarnogrodzkiemu. Mimo wielu przeciwności, dzięki ich zaangażowaniu, zrobiliśmy milowy krok w drodze po marzenia. Baraże są już na wyciągnięcie ręki. Warta Sieradz jest tuż tuż, ale ŁKS ma wszystko we własnych nogach. W ostatniej kolejce zagramy przy Z18 z Mławianką Mława i trzeba zrobić swoje, nie oglądając się na innych.
KS CK Troszyn – ŁKS Łomża 0:2 (0:0)
64′ Klupś, 87′ (k.) Antkowiak
Składy:
KS CK Troszyn: Rychta – M. Tyska, Lewczuk (78′ Caceres), Szyszkowski, Dobosz, Ruiz (46′ Łuczyk), Brudko, Sitek (46′ Kłosiński), Twarowski (71′ Domański), J. Tyska, Protaziuk (64′ Leonowicz).
ŁKS Łomża: Danielczyk – Gołoś, Mich, Niewiadomski, Kosakiewicz, Pindor, Stromecki (81′ Karmański), Klupś (88′ Chorosiński), Kluska (46′ B. Olszewski), Sauczek (71′ Dzięgielewski), Antkowiak.
Żółte kartki: Brudko (KS CK) oraz Klupś, Stromecki, Antkowiak, Tarnogrodzki (ŁKS).
Sędzia: Tomasz Sułek (Bydgoszcz).