Porażka w pierwszym meczu sezonu 2026/27

Pierwszy mecz sezonu nie przyniósł biało-czerwonym zdobyczy punktowej. ŁKS Łomża przegrał na wyjeździe z Pelikanem Łowicz 2:3 (1:1). Bramki dla ŁKS-u strzelali Jerzy Tomal i Bartłomiej Olszewski, a w końcowej fazie meczu karnego na wagę remisu nie wykorzystał Łukasz Kosakiewicz.

Już po pierwszym gwizdku zawodnicy znajdujący się na boisku zmuszeni byli przerwać grę z uwagi na serpentyny rzucone przez kibiców gospodarzy świętujących powrót do III ligi. Po szybkim uprzątnięciu murawy gra została wznowiona, a już w 6. minucie Supera spróbował zaskoczyć Danielczyka strzałem z dystansu, ale jego uderzenie było bardzo niecelne.
Wielką szansę w 12. minucie dał gospodarzom Kalpachuk faulując tuż przed polem karnym zawodnika grającego z numerem 77. Z rzutu wolnego strzał oddał powracający do Łowicza Maciej Rybus, ale kapitalną interwencją popisał się Mateusz Danielczyk ratując drużynę przed stratą bramki. Po chwili z kontrą ruszyli biało-czerwoni a dobrą okazję na rozegranie akcji miał Kyrylo Knysh, ale jego próba dogrania w pole karne została zablokowana przez defensora Pelikana.

Na pierwszego gola czekaliśmy do 19. minuty, niestety dla nas to nie Łomżyński Klub Sportowy otworzył wynik w tym spotkaniu. Po dośrodkowaniu Rybusa z rzutu rożnego piłka została wybita przed pole karne przez Jerzego Tomala. Stojący tam Gierach podbił ją sobie kolanem i uderzył piłkę wolejem z powietrza kapitalnie wbijając ją od poprzeczki do bramki.

W 30. minucie spotkania ponownie do rzutu wolnego podszedł Maciej Rybus, ale po jego strzale piłka odbiła się od znajdującego się w polu karnym zawodnika i przeleciała obok bramki. Po tym stałym fragmencie biało-czerwoni szybko ruszyli z kontrą i już minutę później ponownie mieliśmy remis. Jakub Moćkun ruszył prawą stroną boiska i dograł piłkę do Tomala, który pewnie wbił piłkę do bramki dając wyrównanie w meczu.

W kolejnych minutach to ŁKS przejął na jakiś czas inicjatywę czego konsekwencją był strzał Olszewskiego zablokowany przez golkipera Pelikana. W 36. minucie próbę uderzenia głową podjął Moćkun, ale dośrodkowanie było zbyt wysokie żeby mógł czysto trafić futbolówkę. Swoją obecność na boisku chciał zaznaczyć również Kalpachuk, ale jego strzał z 44. minuty został zablokowany przez obrońcę gospodarzy.

W doliczonym czasie gry biało-czerwoni mieli dużo szczęścia, kiedy to po zamieszaniu w polu karnym żaden z zawodników Pelikana nie trafił w piłkę, a finalne dotknięcie jednego z gospodarzy minęło słupek po jego zewnętrznej stronie. Przed zakończeniem pierwszej połowy Danielczyk pewnie obronił strzał głową i po chwili arbiter spotkania zagwizdał zapraszając zawodników na przerwę.

Po rozpoczęciu drugiej połowy dosyć szybko ukarany żółtą kartką został Łukasz Kosakiewicz, który w 49. minucie faulował blisko własnego pola karnego. Z otrzymanego rzutu wolnego dośrodkował Gierach, a spadająca piłka niefortunnie odbiła się od ręki Bartka Olszewskiego. Sędzia prowadzący spotkanie pomimo zapewnień o braku zagrania ręką był nieugięty i wskazał na jedenasty metr dyktując tym samym rzut karny. W 51. minucie do piłki ustawionej na „wapnie” podszedł Pierzak i podcinką zamienił karnego na bramkę. Od tej pory ŁKS znów musiał gonić wynik, ale na wyrównanie nie trzeba było czekać długo.

Już w 57. minucie Olszewski kilka metrów przed polem karnym rywali świetnie odebrał piłkę i nie zastanawiając się strzelił z dystansu, a uderzona przez niego piłka zaskoczyła Orła i „przełamała” jego ręce wpadając do bramki. Na ponad 30. minut przed końcem spotkania na tablicy wyników widniał wynik 2:2.

Po zdobyciu wyrównującej bramki trener Maciej Tarnogrodzki zdecydował się na pierwsze zmiany w składzie – na boisku pojawił się Błażej Lesicki, a opuścił je Ilya Kalpachuk. W 66. minucie z murawy zszedł również Jakub Moćkun, a jego miejsce zajął Artur Amroziński.

W 76. minucie z akcją ruszyli zawodnicy gospodarzy – Supera po otrzymaniu piłki dograł ją w pole karne, a wbiegający w nie Maksym Czekała uderzył bez przyjęcia pokonując lekkim strzałem Danielczyka jednocześnie dając po raz trzeci w tym meczu prowadzenie swojej drużynie.
Na te wydarzenia kilka minut później zareagował trener biało-czerwonych ściągając z boiska strzelców bramek – Jerzego Tomala i Bartłomieja Olszewskiego. Na boisko wbiegli dwaj młodzieżowcy – Jakub Proniewski i król strzelców poprzedniego sezonu ligi okręgowej – Łukasz Kijek.

84. minuta przyniosła kapitalną próbę w wykonaniu Łomżyńskiego Klubu Sportowego. Kilku zawodników wymieniało między sobą piłkę bez przyjmowania jej, ale po przeniesieniu jej w pole karne Błażej Lesicki zbyt mocno wypuścił ją przed siebie uniemożliwiając sobie skończenie akcji strzałem. Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry arbiter podyktował rzut karny dla ŁKS-u Łomża po zagraniu ręką Macieja Rybusa we własnej szesnastce.

Do wykonania rzutu karnego podszedł Łukasz Kosakiewicz i po gwizdku sędziego uderzył futbolówkę w lewy dolny róg bramki, ale jego intencje wyczuł dobrze bramkarz gospodarzy i obronił strzał kapitana ŁKS-u. Wynik nie zmienił się już do końca spotkania, chociaż kapitalną okazję na powiększenie prowadzenia w doliczonym czasie gry miał były zawodnik biało-czerwonych – Dawid Dzięgielewski. Danielczyk chcąc przeciąć lecącą w stronę „Dzięgiela” piłkę minął się z nią, a Dawid uderzył na pustą bramkę. Jego strzał był jednak zbyt lekki i wracający Kriegler zdołał wybić ją z linii bramkowej chroniąc drużynę przed stratą czwartej bramki.

Łomżyński Klub Sportowy rozpoczął sezon od wyjazdowej porażki, a przed szansą na zdobycie pierwszych punktów biało-czerwoni staną w domowym meczu z KTS-em Weszło Warszawa już 8 sierpnia na stadionie przy Z18.

Pelikan Łowicz – ŁKS Łomża 3:2 (1:1)

19′ Gierach, 51′ Pierzak, 77′ Czekała – 31′ Tomal, 57′ Olszewski

Pelikan: Orzeł – Rybus, Dudziński, Niewiadomski, Biel, Pierzak, Musialski, Czekała, Gierach, Supera, Czeczko

ŁKS: Danielczyk – Kosakiewicz (K), Kriegler, Mroczko, Tomal (83′ Proniewski), Kalpachuk (60′ Lesicki), Yampol, Knysh, Klupś, Olszewski (83′ Kijek), Moćkun (66′ Amroziński)

Dodaj komentarz

×