Deklasacja ŁKS-u

Na pierwsze zwycięstwo biało-czerwoni będą musieli poczekać przynajmniej do następnego miesiąca. Ostatnie wrześniowe spotkanie zakończyło się wysoką porażką ŁKS-u 0:4. 

Trener Maciej Tarnogrodzki po kolejnej porażce swoich podopiecznych zdecydował się na zmianę w bramce. Miejsce między słupkami zajął Michał Dębski. Młody golkiper już w 1. minucie był bliski utraty pierwszej bramki. Wyszedł poza pole karne do bezpańskiej piłki, jednak wybił ją na tyle niefortunnie, że ta trafiła pod nogi zawodnika Świtu. Ten chciał wykorzystać nieobecność Dębskiego, ale jego strzał był minimalnie niecelny. 

Nieudana akcja z początku spotkania nie zniechęciła gospodarzy. To oni raz za razem konstruowali kolejne sytuacje na połowie ŁKS-u, aż w 15. minucie wyszli na prowadzenie. Po jednym z dośrodkowań, piłkę w polu karnym przejął Domański i uderzył poza zasięgiem Dębskiego. Ratować zespół próbował jeszcze Kriegler, lecz stoper biało-czerwonych interweniując niefortunnie skierował futbolówkę do własnej bramki. 

Cztery minuty później zawodnicy w zielonych strojach prowadzili już 2:0. Mocny strzał Ruiza zdołał zablokować Dębski, jednak piłka trafiła wprost na głowę Żbikowskiego, który skierował ją do siatki. 

W 25. minucie wracający po kontuzji Tymoteusz Klupś doznał kolejnego urazu, który wykluczył go z dalszej części spotkania. Kapitana ŁKS-u na boisku zastąpił Błażej Lesicki. 

Po stracie drugiej bramki biało-czerwoni starali się przedrzeć pod bramkę rywali, atakując pozycyjnie, ale defensywa gospodarzy była tego dnia dobrze dysponowana. Niestety przez dłuższy fragment pierwszej odsłony meczu styl gry ŁKS-u przypominał ten, który mogliśmy oglądać w rywalizacji z Ząbkovią Ząbki. Sporo było niedokładnych podań, brakowało przyspieszenia i doskoku do rywala. Zawodnicy Świtu bez większych problemów rozgrywali swoje akcje, a gdy podopiecznym trenera Macieja Tarnogrodzkiego udawało się już odebrać piłkę, bardzo szybko oddawali ją przeciwnikowi. W odrabianiu strat nie pomagały również dalekie zagrania bramkarza, które zazwyczaj trafiały pod nogi rywali. 

W 51. minucie szansę na zdobycie bramki kontaktowej miał Kriegler. Obrońca ŁKS-u uderzył z rzutu wolnego, ale piłka odbiła się od muru ustawionego przed polem karnym. Rykoszet zmylił Pietruszewskiego, jednak bramkarz gospodarzy ostatecznie zdołał wybić piłkę na rzut rożny. 

W 54. minucie, po niewykorzystanej wcześniej sytuacji bramkowej, Krieglerowi przytrafił się błąd, który doprowadził do straty trzeciej bramki. Defensor minął się z futbolówką, do której dopadł Manikowski. Napastnik podał następnie do lepiej ustawionego Tyski, który przelobował Michała Dębskiego. 

Kwadrans przed końcem spotkania na listę strzelców wpisał się także 18-letni Rzeszutek. Zawodnik Świtu oddał strzał wprost w ustawionego na linii bramkowej Dębskiego, któremu piłka pechowo przeleciała między nogami. 

Pozostałe 15 minut meczu pozbawione było niebezpiecznych sytuacji z obu stron i piątkowa rywalizacja zakończyła się zwycięstwem Świtu 4:0. Obraz drugiej połowy był zbliżony do pierwszej. Gospodarze kontrolowali przebieg spotkania i dopisali do swojego dorobku kolejne trzy punkty. 

Świt Nowy Dwór Mazowiecki – ŁKS Łomża 4:0 (2:0)

15’ Kriegler (bramka samobójcza), 19’ Żbikowski, 54’ Tyska, 75’ Rzeszutek

Składy:

ŁKS Łomża: Dębski, Mroczko, Kriegler, Sychowicz, Kopyściański, Knysh (Moćkun), Walczak (Ochenkowski), Klupś (Lesicki), Tarczyński, Kijek, Proniewski (Tomal).

Świt Nowy Dwór Mazowiecki (wyjściowy): Pietruszewski, Caseres, Domański, Kafel, Ruiz, Manikowski, Wiśniewski, Charkiewicz, Żbikowski, Troć, Tyska.

Sędzia: Adam Kwapisiewicz

Dodaj komentarz

×