Mazovia lepsza od ŁKS-u. Trzy punkty jadą do Mińska.

W ramach 15. kolejki Betclic III ligi ŁKS Łomża przegrał 2:3 z Mazovią Mińsk Mazowiecki. Biało-czerwoni dwukrotnie obejmowali prowadzenie w sobotnim spotkaniu, jednak ostatecznie nie zdołali wywalczyć choćby jednego punktu. Pozostaje niedosyt.

Mogło się wydawać, że ŁKS nie będzie miał zbyt wiele do powiedzenia w starciu z Mazovią. Początek sobotniego spotkania pokazał jednak, że może być inaczej. Podopieczni trenera Macieja Tarnogrodzkiego skutecznie nie dopuszczali rywali we własne pole karne, a sami potrafili stwarzać zagrożenie pod bramką Rosiaka.

W 18. minucie biało-czerwoni potwierdzili dobrą dyspozycję. Yampol dostrzegł, że defensorzy rywali są ustawieni zbyt daleko od siebie, i popisał się perfekcyjnym prostopadłym podaniem do Moćkuna. Dzięki temu zagraniu napastnik znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Moćkun przebiegł z piłką kilkanaście metrów, po czym skierował ją do siatki, dając swojej drużynie prowadzenie.

Niestety łomżanie nie cieszyli się z prowadzenia zbyt długo. W 24. minucie jeden z zawodników Mazovii był faulowany w polu karnym, a arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł były zawodnik ŁKS-u, Cezary Sauczek, który pewnym strzałem doprowadził do wyrównania.

Stracona bramka wyraźnie wpłynęła na zawodników Mazovii. Po doprowadzeniu do remisu to rywale przejęli inicjatywę. Mińszczanie nieustannie konstruowali kolejne akcje, a obrońcy biało-czerwonych mieli coraz większe problemy z powstrzymywaniem ataków przeprowadzanych skrzydłami. W pierwszej połowie spotkania nie padły już jednak kolejne bramki.

Krótko po wznowieniu gry Moćkun ponownie wpisał się na listę strzelców. Tym razem napastnik ŁKS-u otrzymał długie podanie od Danielczka. Jakub świetnie zwiódł obrońcę gości i oddał strzał na bramkę. Wydawało się, że uderzenie nie sprawi większych problemów bramkarzowi, jednak Rosiak nie popisał się najlepszą interwencją i na tablicy wyników pojawił się rezultat 2:1.

Mazovia ponownie błyskawicznie odpowiedziała na trafienie ŁKS-u. Po zamieszaniu przed polem karnym do piłki dopadł Gilant i bez zastanowienia uderzył z powietrza. Piłka poszybowała w kierunku bramki i wpadła do siatki tuż pod poprzeczką. Było to trafienie najwyższej klasy, którego nie powstydziłby się nawet zdobywca Złotej Piłki.

W 54. minucie Bębenek postanowił odpowiedzieć na efektowne trafienie zawodnika Mazovii. Pomocnik ŁKS-u oddał mocny strzał zza pola karnego, próbując zaskoczyć bramkarza gości. Uderzenie Kamila zatrzymało się jednak na słupku.

W 63. minucie interweniujący Kopyściański nieczysto trafił w piłkę. Błąd obrońcy ŁKS-u miał poważne konsekwencje, ponieważ futbolówka ponownie trafiła pod nogi Gilanta. Zawodnik Mazovii nie zmarnował okazji i kolejnym znakomitym uderzeniem pokonał Danielczyka, wyprowadzając gości na prowadzenie.

W dalszej części spotkania nie działo się już zbyt wiele. Mazovia, po wyjściu na prowadzenie, skupiła się na kontrolowaniu przebiegu gry i skutecznym rozbijaniu prób ataków ze strony ŁKS-u. Biało-czerwoni starali się jeszcze odwrócić losy rywalizacji, jednak nie potrafili stworzyć sobie dogodnych okazji do zdobycia bramki. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i trzy punkty pojechały do Mińska.

ŁKS Łomża – MKS Mazovia 2:3 (1:1)

18’ Moćkun, 47’ Moćkun – 24’ Sauczek, 50’ Gilant, 62’ Gilant

ŁKS Łomża (wyjściowy): Danielczyk, Tomal, Kriegler, Kopyściański, Lesicki, Yampol, Knysh, Kalpachuk, Bębenek, Moćkun, Kijek.

MKS Mazovia (wyjściowy): Rosiak, Siwkowski, Gładysz, Bienias, Cielemęcki, Kobiałka, Parobczyk, Szwed, Sauczek, Augustyniak, Zwierz.

Dodaj komentarz

×