Grad bramek w Łodzi. Wysokie zwycięstwo biało-czerwonych.

Na inaugurację piłkarskiej jesieni na Z18 padło aż dziesięć bramek. W rewanżowym spotkaniu, kibice spodziewający się również wielu okazji strzeleckich, z pewnością nie zawiedli się na meczu pomiędzy Widzewem II Łódź a Łomżyńskim Klubie Sportowym. Podopieczni trenera Marcina Sasala zwyciężyli 6:2 (1:2) pomimo tego, że do przerwy przegrywali niedzielne starcie. Było to dosyć udane pożegnanie z piłkarskim rokiem 2025, choć trzeba przyznać, że początkowo na takie się nie zapowiadało. Biało-czerwoni spotkanie rozpoczęli i zakończyli z mocnym przytupem.

Takich początków jak z meczu w rezerwami łódzkiego Widzewa kibice ŁKS-u z pewnością życzyliby sobie w każdym meczu. Już w pierwszej akcji spotkania zawodnicy łomżyńskiej drużyny poważnie zagrozili bramce strzeżonej przez Krzywańskiego. Z prawej strony Cezary Sauczek zagrał wgłąb pola karnego do niepilnowanego Marcina Kluski, który już w 21. sekundzie dał prowadzenie gościom. Widzewiacy jak najszybciej chcieli odwozić niekorzystny trend i chwilę później mogli wyrównać stan meczu po rzucie wolnym, jednak okazja nie przyniosła efektu w postaci zagrożenia bramce biało-czerwonych. Od początku meczu gospodarze pokazywali pomysł na niedzielne spotkanie. Wysoki pressing miał doprowadzić do chaosu w rozegraniu piłki przez zawodników ŁKS-u, co w rezultacie miałoby być szansą na szybkie przejęcie piłki. Kolejne minuty przebiegały pod znakiem prowadzenia gry w środku pola przez podopiecznych trenera Sasala. W 13. minucie gospodarze mieli dobrą okazję na odwrócenie wyniku meczu, ale piłka wrzucana przez Kopko w pole karne przekroczyła linię końcową. Nawet gdyby zawodnik Widzewa II zdążył z zagraniem, to w polu karnym ŁKS-u przytomnie zachowali się defensorzy naszego zespołu wybijając zachowawczo piłkę. Chwilę później gra przeniosła się pod drugą bramkę. Sauczek wrzuca piłkę, ale reaguje obrona rywala, która wybija piłkę na rzut rożny. W 19. minucie w sytuacji strzeleckiej znalazł się zawodnik Widzewa II Igor Busz. Znajdując się jednak w trudnym położeniu, przeniósł piłkę wysoko nad bramką. To, co nie udało się Buszowi, udało się Nawrockiemu. Piłkę spod linii bocznej na dwudziesty metr zagrywał Kamil Cybulski. Tam dopadł do niej Kuba Nawrocki, który strzałem z około dwudziestu metrów nie dał szans Adrianowi Olszewskiemu umieszczając piłkę w bramce przy dalszym słupku.

W 24. minucie świetną piłkę do Józefa Chorosińskiego zagrał Piotr Witasik. Mieliśmy dobrą okazję do szybkiej odpowiedzi, ale ostatecznie bez większego zagrożenia pod bramką rywali. W 27. minucie aktywny w tym meczu Cezary Sauczek z rzutu wolnego zagrywał piłkę w pole karny Widzewa. Akcja zakończyła się rzutem rożnym. Biało-czerwoni mieli dwie próby, ale ostatecznie piłka została rozegrana za krótko i grę wznawiali od bramki goście. W 32. minucie Marcin Kluska z lewej strony próbował wrzucać piłkę w pole karne, jednak nikt nie zamykał akcji. Chwilę później z drugiej strony swojej szansy szukał Sauczek, ale ostatecznie górą byli obrońcy łódzkiego zespołu. Gospodarze cały czas próbowali wysokiego pressingu licząc na błąd w rozegraniu piłki popełniony przez zawodników ŁKS-u Łomża. Trzeba jednak przyznać, że podopieczni Sasala wychodzili obronną ręką i udawało się przenosić akcję w środkową strefę boiska. W 35. minucie Kluska zagrywa na prawo do Sauczka. Wrzucamy piłkę do środka, ale po raz kolejny przytomnie Widzew, który wybija na rzut rożny. Niedzielne spotkanie nie mogło się nudzić, bo już chwilę później swoją szansę mieli rywale łomżyńskiej drużyny. W niebezpiecznej sytuacji na aut wybija jednak Kamil Niewiadomski. W 38. minucie Filip Karmański, w tym meczu po raz kolejny grający jako stoper, dośrodkowuje w pole karne Widzewa, ale tam w wyniku małego nieporozumienia Kluski i Antkowiaka ostatecznie nikomu z nich nie udaje się oddać strzału. W 39. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Hubert Antkowiak, który oddawał strzał z ostrego kąta. Ostatecznie piłka minęła jednak dalszy słupek bramki strzeżonej przez Krzywańskiego. Chwilę później znów przez szansą stanął „Antek”, jednak strzelał zbyt lekko i prosto w goalkeepera Widzewa. W 42. minucie kolejny stały fragment gry biało-czerwonych i kolejny bez większych efektów, choć chyba kończący się największym zagrożeniem pod bramką gospodarzy. Biało-czerwoni strzelają głową, ale dobrą interwencją popisuje się Krzywański. Gdy już wydawało się, że goście przeważają na boisku i objęcie prowadzenia to tylko kwestia czasu, zawodnicy ŁKS-u dali zaskoczyć się rywalom po wzorowo rozegranej kontrze. Andrzejkiewicz dostrzegł Cybulskiego i posłał do niego wręcz kapitalną piłkę, która minęła pomocników i defensorów łomżyńskiej drużyny. Kamil Cybulski znalazł się w sytuacji sam na sam z Adrianem Olszewskim i nie zespół bardzo dobrej okazji na objęcie prowadzenia przez Widzew II Łódź. Pierwszą odsłonę niedzielnego meczu kończymy z bramką do szatni. Z pewnością trener Marcin Sasal miał o czym rozmawiać w szatni z zawodnikami Łomżyńskiego Klubu Sportowego.

Na drugą połowę gospodarze wychodzą z jedną zmianą. Kozłowski zastępuje Kopko. W zespole biało-czerwonych szkoleniowiec nie decyduje się na żadną zmianę. Już od początku pewnie, agresywnie i szybko rozpoczęliśmy zmagania z łódzkim Widzewem. W 47. minucie z lewej strony swojej szansy szukał Józef Chorosiński, lecz bez efektu. Chwilę później przed polem karnym gospodarzy jest blokowany Sebastian Pindor. Ponownie z lewej strony próbuje Chorosiński, który odnajduje Filipa Karmańskiego. „Karman” przytomnie umieszcza głową piłkę w bramce rywala i doprowadza do wyrównania w niezielnym spotkaniu. Nie zadowalamy się jednak remisem i próbujemy pójść za ciosem. W 51. minucie Antkowiak uderza głową, ale za lekko i spokojnie piłkę łapie bramkarz Widzewa. W 53. minucie niezwykle widoczny tego dnia Kamil Cybulski szukał kolejnej bramki. Świetny strzał w prawy róg, ale jeszcze lepsza interwencja Adriana Olszewskiego. W 55. minucie żółtą kartkę ogląda Kuba Nawrocki. W 57. minucie bardzo dobrze zachował się Cezary Sauczek. W gąszczu zawodników rywala w polu karnym odnajduje Patryka Zycha, który daje prowadzenie biało-czerwonym. Potrzebowaliśmy tylko dwunastu minut drugiej połowy, żeby totalnie odmienić losy spotkania. A to jeszcze nie koniec.

W 59. minucie odpowiedzieć próbował Kuba Nawrocki, ale jego strzał blokuje Kamil Niewiadomski. W 63. minucie Karmański wrzuca piłkę w pole karne. Tam piłka ostatecznie trafia do Antkowiaka, który był blisko gola. Ostatecznie piłka poszybowała wysoko nad bramką. Chwilę później kontynuujemy próby podwyższenia prowadzenia. W polu karnym Huberta Antkowiaka fauluje Paliwoda i arbiter bez zastanowienia wskazuje na jedenasty metr. „Antek” pewnie wykorzystuje stały fragment gry i podwyższa prowadzenie gości. Pomimo dwubramkowego prowadzenia biało-czerwonych, Widzewiacy cały czas próbowali odwrócić niekorzystny wynik. W 67. minucie Michalski wrzucał z rzutu wolnego, ale sędzia wskazuje pozycję spaloną jednego z zawodników Widzewa i piłka w posiadaniu ŁKS-u. W 72. minucie arbiter po raz drugi wskazuje na jedenasty metr. W polu karnym faulowany był Józef Chorosiński. Po raz drugi do piłki podchodzi Hubert Antkowiak, który pewnym strzałem w środek bramki pod poprzeczkę zdobywa swoją drugą bramkę. To już szesnaste ligowe trafienie naszego najlepszego strzelca, który jesień kończy na pozycji lidera klasyfikacji strzelców trzeciej ligi grupy 1. To równocześnie najlepszy wynik jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie cztery grupy trzecioligowych rozgrywek.

W 76. minucie z lewej strony w pole karne ŁKS-u wbiega Cybulski, ale ostatecznie strzela ponad bramką Olszewskiego. Łomżyński Klub Sportowy cały czas przeważał i szukał kolejnych okazji strzeleckich, ale bez oczekiwanych efektów. W 85. minucie swoje szanse mieli Hubert Antkowiak i Patryk Zych, ale piłka nie znalazła swojej drogi do łódzkiej bramki. W 87′ minucie z boku boiska piłkę dostał Łukasz Kosakiewicz. Nikt jednak nie zdołał zamknąć silnego zagrania Kosy. Kiedy już kibice odliczali sekundy do końcowego gwizdka, w środkowej strefie boiska piłkę otrzymał Hubert Antkowiak. Tam zdołał zasłonić się przed obrońcą rywala i zagrać piłkę do wychodzącego sam na sam Mikołaja Tarnackiego. Wychowanek ŁKS-u Łomża pognał w stronę bramki Widzewa i pokonał Krzywańskiego ustalając tym samym wynik meczu na 6:2 dla Łomżyńskiego Klubu Sportowego. Było to równocześnie drugie ligowego trafienie wychowanka biało-czerwonych w trwających rozgrywkach. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie.

Łomżyński Klub Sportowy kończy piłkarską jesień na trzecim miejscu. To z pewnością nie najgorsza pozycja startowa w walce o postawione sobie cele już wiosną przyszłego roku. Do prowadzących rezerw Legii Warszawa tracimy siedem punktów, a do mającej jedno zaległe spotkanie Warty Sieradz – jeden punkt.

Dziękujemy za Waszą obecność na Z18, ale również podczas wyjazdowych spotkań biało-czerwonych. Wasza obecność i wsparcie dosłownie i w przenośni dodawały skrzydeł naszym zawodnikom w walce o ligowe punkty.

Widzew II Łódź – ŁKS Łomża 2:6 (2:1)

19′ Nawrocki, 44′ Cybulski – 1′ Kluska, 48′ Karmański, 57′ Zych, 64′ Antkowiak (k), 72′ Antkowiak (k), 90’+3 Tarnacki

Żółte kartki: Nawrocki,

Widzew II: Krzywański, Volanakis, Andrzejkiewicz (85′ Jędraszczyk), Przybyłek (k), Juśkiewicz, Gadomski, Kopko (46′ Kozłowski), Cybulski, Busz (62′ Michalski), Paliwoda, Nawrocki (90′ Kazimierowicz).

ŁKS: Olszewski (k), Gołoś, Witasik, Karmański (90′ Kossakowski), Chorosiński (87′ Lesicki), Niewiadomski, Pindor, Kluska (79′ Kosakiewicz), Zych (90′ Tarnacki), Sauczek (90′ Chludziński), Antkowiak.

Dodaj komentarz

×