Wiosenna wygrana z Wasilkowem

ŁKS Łomża wrócił do ligowego grania. Na sztucznej nawierzchni, przy słonecznej, iście wiosennej pogodzie, biało-czerwoni pokonali KS Wasilków 2:1. Fajerwerków nie było, ale punkty zostały dopisane.

Nękana mrozami ściana wschodnia Polski doczekała się tej zimy pierwszego „wiosennego” dnia. Piękne słońce, słabiutki wiaterek i dwucyfrowa temperatura na plusie, sprawiły, że 28. lutego po prostu chciało się grać w piłkę. Tym bardziej szkoda, że na skutek siarczystych mrozów i długo zalegającego śniegu, główne boisko przy Z18 nie nadawało się do rozegrania meczu i z konieczności grano na sztucznej nawierzchni.

Wyjściowy skład ŁKS-u mógł kibiców zaskoczyć. Z nowych nabytków pojawił się w nim jedynie Marcin Stromecki. Huberta Micha i Tymoteusza Klupsia z powodów drobnego urazu i choroby, próżno było szukać nawet na ławce rezerwowych. Największą niespodzianką była jednak obsada bramki. Między słupkami stanął nie, wydawałoby się „pewniak” Adrian Olszewski, a młody Mateusz Danielczyk. Dość niespodziewanie spotkanie jako rezerwowy rozpoczął najlepszy „asystent” Józef Chorosiński.

Od samego początku ŁKS rzucił się na rywala. Przez pierwsze pół godziny gospodarze dominowali, stosując skuteczny wysoki pressing. KS Wasilków uparcie starał się budować swoje akcje od własnej bramki, ale goście mieli z tym olbrzymie problemy i tylko z rzadka przekraczali linię środkową. Mimo zdecydowanej przewagi ŁKS mógł rozpocząć ten mecz koszmarnie. W 7. minucie Witasik zbyt krótko podał do własnego bramkarza i Danielczyk dwukrotnie, trochę desperacko, ratował drużynę przed głupią stratą gola.

W 17. minucie zza płotu rozległo się gromkie „jeeest”. To licznie zgromadzeni kibice ŁKS-u fetowali pierwsze ligowe trafienie swojej drużyny w 2026 roku. Trzeba przyznać, że było na czym zawiesić oko. Dawid Dzięgielewski huknął lewą nogą pod poprzeczkę sprzed pola karnego i Dunaj mimo szczerych chęci nie był w stanie zatrzymać tego strzału.

Do przerwy ŁKS powinien prowadzić wyżej. Po jednym z rzutów rożnych Antkowiak umieścił piłkę w bramce strzałem głową, ale sędzia gola nie uznał, odgwizdując faul jednego z ełkaesiaków. W 30. minucie nasz najlepszy strzelec wykorzystał niezdecydowanie obrońców i stanął oko w oko z bramkarzem, ale strzału nie oddał. Atakowany przez wracającego rywala, upadł w polu karnym, a sędzia nie dopatrzył się zagrania niezgodnego z przepisami i puścił grę.

Końcowe minuty pierwszej połowy to lepsza gra przyjezdnych. Seryjnie wykonywane kornery powodowały chaos w łomżyńskiej defensywie. Najpierw, w 40. minucie po silnym strzale w długi róg, piękną paradą popisał się Danielczyk, ale chwilę później było już 1:1. Mocne wstrzelenie piłki przed bramkę, gdzie skutecznie nogę dostawił Arkadiusz Mazurek. Gol do szatni wywołał wielką radość w obozie wasilkowian.

Druga połowa była bardzo podobna do pierwszej. Początkowa dominacja gospodarzy, a czym dalej w mecz, tym odważniej poczynał sobie KS Wasilków. Na szczęście dla ŁKS-u, gola pozwalającego ponownie objąć prowadzenie udało się zdobyć dość szybko. W 55. minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego trafiło do Kamila Niewiadomskiego, a ten umiejętnie dostawił głowę. Warto podkreślić, że przy obu dzisiejszych golach asystował Cezary Sauczek.

W zespole gości dobrze spisywał się, jeszcze do niedawna bramkarz ŁKS-u, Damian Dunaj. W 68. minucie widowiskową paradą odbił piłkę po strzale Kluski, by po chwili zatrzymać płaski strzał Chorosińskiego. W doliczonym czasie golkiper Wasilkowa kilka razy pojawiał się w naszym polu karnym, przy rzutach rożnych, ale nie stworzył zagrożenia. Końcowe minuty były nerwowe. Goście postawili wszystko na jedną szalę. Atakowali, ale Danielczyk wykazywał się czujnością. Dwukrotnie odbił piłkę na rzut rożny po groźnych strzałach rywali, do tego dorzucił pewne piąstkowania. To był solidny występ młodego bramkarza ŁKS-u.

ŁKS przetrwał doliczony czas gry i mógł cieszyć się z pierwszych wiosennych punktów. Fajerwerków w grze biało-czerwonych dziś nie było, ale są rzeczy ważne i ważniejsze.

ŁKS Łomża – KS Wasilków 2:1 (1:1)

17’ Dzięgielewski, 55′ Niewiadomski – 43’ Mazurek

Składy:

ŁKS Łomża: Danielczyk – Witasik, Gołoś, Kosakiewicz (60′ Chorosiński), Karmański, Niewiadomski, Stromecki, Kluska, Dzięgielewski (77′ Tarnacki), Sauczek, Antkowiak.

KS Wasilków (skład wyjściowy): Dunaj – Dawidowicz, Porębski, Fronc, Niedźwiecki, Wasilewski, Vatkievicz, Kuprianowicz, Cholewa, Borys, Mazurek.

Żółte kartki: Karmański (ŁKS).

Sędzia: Krzysztof Wiśniewski (Kielce).

Dodaj komentarz

×