Druga liga nie dla nas

Porażką 2:3 (0:1) Łomżyńskiego Klubu Sportowego zakończyło się środowe spotkanie z Górnikiem Polkowice. Kibice zgromadzeni na Z18 byli świadkami meczu walki, w których obie strony mogły przechylić losy spotkania na swoją korzyść. Do pełni wyjątkowego biało-czerwonego święta na łomżyńskim stadionie zabrakło tylko i aż zwycięstwa.
Oba zespoły doskonale zdawały sobie sprawę ze znaczenia rozgrywanego spotkania. Pierwsze minuty przebiegały pod znakiem badania swoich możliwości bez zagrożenia bramce przeciwnika. Dopiero w 21. minucie sygnał do ataku dał Aleksander Gołoś. Młody obrońca ŁKS-u podał do Filipa Karmańskiego, który dalekim zagraniem uruchomił Cezarego Sauczka. Gdy wydawało się, że napastnik będzie próbował zagrywać w pole karne, zagrał na szesnasty metr gdzie niepilnowany Łukasz Kosakiewicz posłał piłkę nad poprzeczką bramki Górnika. Możliwe, że gdyby nie rykoszet, piłka zmierzałaby bezpośrednio w światło bramki. W 24. minucie ponownie gorąco było w szesnastce gości. Po rzucie rożnym piłkę z dalszego słupka zgrywał Piotr Witasik a poprawiać próbował Hubert Mich. W 26. minucie to jednak Górnicy objęli prowadzenie. Najpierw z prawej strony boiska piłkę zgarnął Frankowski. Dalej zagranie trafiło do Stawnego, który bez zwłoki wrzucił piłkę w pole karne biało-czerwonych. Tam piłkę do bramki skierował Żendełek. Podopieczni trenera Tarnogrodzkiego chcieli jak najszybciej odwrócić losy spotkania. W 31. minucie. Znakomite podanie otrzymał dwojący się i trojący tego dnia Hubert Antkowiak. Ostry kąt uniemożliwiał skuteczny strzał, więc probował szukać kogoś w środku pola. Tam zabrakło niewiele, żeby do piłki dopadł Marcin Stromecki i umieścił piłkę w bramce. Chwilę później okazję na podwyższenie prowadzenia mieli goście. Z piłką ruszył Nagrodzki, który w okolicy środka pola zagrał do totalnie niepilnowanego Żendełka. Gdy wydawało się, że ten stanie oko w oko z Danielczykiem, znakomitą interwencją popisał się Sauczek, który w ostatniej chwili wybił piłkę spod nóg zawodnika Górnika. W 42. minucie na strzał z okolicy 20-25 metrów zdecydował się Antkowiak. Jak się okazało, była to dobra decyzja. Strzał jednak po rykoszecie nieznacznie minął słupek bramki strzeżonej przez Furtaka. Biało-czerwoni mieli sporo rzutów rożnych, ale nie byli w stanie w ten sposób realnie zagrozić rywalowi.
W przerwie meczu byliśmy świadkami wyjątkowego wydarzenia. Pamiątkowe medale otrzymali zawodnicy drugiego zespołu Łomżyńskiego Klubu Sportowego, którzy wywalczyli awans do czwartej ligi podlaskiej. Młodzi zawodnicy w cuglach zwyciężyli w klasie okręgowej i otrzymali zasłużone gratulacji i brawa od kibiców biało-czerwonych. Na szczególnie wyróżnienie zasłużył Łukasz Kijek, który z 40 golami przewodzi klasyfikacji strzelców. A do końca sezonu zostały jeszcze dwa spotkania.
Po wznowieniu gry Łomżyński Klub Sportowy chciał jak najszybciej przywrócić nadzieje swoim kibicom. Udało się to już w 48. minucie. Błąd w defensywie popełnił Rymianiak, a wykorzystał go Stromecki. Marcin przejął piłkę i znalazł się w sytuacji sam na sam z Furtakiem. Bramkarz Górnika próbował jeszcze interweniować, ale Stromeckiemu ostatecznie udało się umieścić piłkę w bramce przeciwnika. ŁKS Łomża nie zwalniał tempa Chwilę później, w 51. minucie, Łukasz Kosakiewicz z ostrego kąta, przy zamieszaniu w polu karnym Górnika, próbował zaskoczyć Furtaka. Ten jednak wybił piłkę przed siebie, a Anktowiaka, znajdującego się w doskonałem sytuacji, ubiegł defensor gości. Gdy wydawało się, że biało-czerwoni złapali wiatr w żagle, Sobczak przebiegł dobre kilkanaście metrów. Po stracie piłki, przejął ją inny zawodnik gości, który wbiegł w pole karne ŁKS-u i podał do totalnie niepilnowanego Skrzypczaka. Temu nie pozostało do zrobienia nic innego jak dołożenie nogi. Górnik Polkowice po raz drugi w meczu objął prowadzenie. W 56. minucie mogliśmy obejrzeć świetną okazję biało-czerwonych. Karmański zagrał do Klupsia, który po bardzo dobrym dośrodkowaniu, znalazł w polu karnym Sauczka. Ten trafił tylko w słupek. Kilka centymetrów w prawo i cieszylibyśmy się z gola. Poprawiać próbował jeszcze Gołos, ale piłka minęła nieznacznie bramkę Górnika. 63. minuta to kolejna okazja Łomżyńskiego Klubu Sportowego. Antkowiak podał do Sauczka, który z okolic piętnastego metra uderzał na dalszy słupek. Zabrakło naprawdę niewiele. W 74. minucie goście podwyższyli prowadzenie. Po prawej stronie pola karnego Sobczak odwracając się zagrał do Żendełka. Ten, nie zastanawiając się długo, uderzył na dalszy słupek i zaskoczył defensywę ŁKS-u. Pomimo dwubramkowego prowadzenia, gospodarze nie zamierzali rezygnować z walki o marzenia. W 90. minucie podopiecznym trenera Tarnogrodzkiego udało się dopiąć swego. Z szesnastego metra strzał Antkowiak. Piłka po rykoszecie trafiła do niepilnowanego Klupsia, który umieścił piłkę w bramce obok interweniującego Furtaka. Arbiter doliczył dodatkowe pięć minut do drugiej odsłony meczu. W tym czasie biało-czerwoni, przy ogromnym wsparciu kibiców, próbowali jeszcze wyrównać stan meczu, jednak ostatecznie gorą byli goście i to oni zagrają dwumecz z Sokołem Kleczew.
Łomżyński Klub Sportowy – Górnik Polkowice 2:3 (0:1)
48′ Stromecki, 90′ Klupś – 26′, 74′ Żendełek, 52′ Skrzypczak
ŁKS: Danielczyk, Sauczek (Dzięgielewski), Karmański (B. Olszewski), Gołos (Chorosiński), Klupś, Mich, Pindor, Stromecki (Niewiadomski), Antkowiak (k), Witasik, Kosakiewicz
Górnik: Furtak, Stawny, Solarz, Bogacz, Frankowski, Skrzypczak, Sobczak, Rymaniak (k), Wileński, Żendełek, Nagrodzki