Kolejna porażka. Olimpia ograła ŁKS

ŁKS Łomża znów przegrał. W 11. kolejce Betclic III ligi gr. 1 lepsza przy Z18 okazała się Olimpia Elbląg. Goście nie zaprezentowali niczego niezwykłego, ale w pełni kontrolowali grę przez cały mecz i zasłużenie wygrali 2:0.
Gorzki jest to sezon dla piłkarzy i kibiców ŁKS-u Łomża. Każdy kolejny mecz to spojrzenie przed siebie z nadzieją na przełamanie, zakończone wielkim zawodem. Tak też było i tym razem. Do Łomży zawitał zespół, który w tym sezonie „wynikowo” zawodzi i boryka się z różnego rodzaju problemami, więc podstawy do przedmeczowego optymizmu były zasadne. Rzeczywistość szybko je zweryfikowała. Olimpia Elbląg okazała się drużyną piłkarsko dużo lepszą od ŁKS-u, a niewielkie rozmiary porażki gospodarze zawdzięczają jedynie dobrze tego dnia dysponowanemu Danielczykowi.
Bramkarz ŁKS-u ratował swoją drużynę wielokrotnie, czasem nawet w sytuacjach beznadziejnych. Wykorzystywał swój duży zasięg i popisywał się wybornym refleksem. Zauważyć należy, że koledzy z bloku obronnego nie ułatwiali mu zadania. Zresztą tak padł pierwszy gol. Danielczyk odbił piłkę po strzale jednego z rywali, ale wobec dobitki Wierzby był bezradny. Bierność defensywy była w tej sytuacji zatrważająca i niezrozumiała. Strata gola z gatunku tych „do szatni” uskrzydliła Olimpię, jednocześnie podłamując ŁKS.
W drugiej połowie znów dwoił się i troił Danielczyk. Goście bardzo łatwo wypracowywali sytuacje bramkowe. Miało się wrażenie, że robią to od niechcenia, małym nakładem sił. Kilkukrotnie nasi piłkarze wychodzili z opresji obronną ręką, ale w 55. minucie za sprawą uderzenia z dystansu Świętego już ta sztuka się nie udała. Były piłkarz Wigier Suwałki miał bardzo dużo miejsca i czasu, by precyzyjnym strzałem podwyższyć prowadzenia.
ŁKS przez cały mecz niemal nie stwarzał okazji pod bramką rywali. Kilkukrotnie szarpnął Kijek, aktywny starał się być Yampol. Najlepszą szansę miał w drugiej połowie wprowadzony z ławki Moćkun. Były to końcowe minuty. Wymiana podań z Wultańskim i soczysty strzał, po którym Witan widowiskowo odbił piłkę. To był jedyny „konkret” wypracowany w ofensywie. Gra długim podaniem, tak jak w poprzednich meczach, nie przynosiła efektów. Skrzydła nie funkcjonowały, a w środku trudno było znaleźć miejsce do skutecznego prostopadłego podania, które otworzyłoby drogę do bramki Olimpii.
ŁKS przegrał zasłużenie i z każdą rozegraną kolejką jego sytuacja w tabeli staje się coraz gorsza.
ŁKS Łomża – Olimpia Elbląg 0:2 (0:1)
44′ Wierzba, 55′ Święty
Składy:
ŁKS Łomża: Danielczyk – Mroczko (74′ Wultański), Kriegler, Sychowicz, Kopyściański, Knysh, Tomal (62′ Ochenkowski), Bębenek (55′ Proniewski), Yampol, Tarczyński (62′ Lesicki), Kijek (55′ Moćkun).
Olimpia Elbląg: Witan – Sarnowski (46′ Szczudliński), Kiełtyka, Wierzba, Czapliński (88′ Bąk), Kołoczek, Sznajder (56′ Pieczarka), Pek, Święty (88′ Grączewski), Kaczmarek, Augusto (68′ Branecki).
Żółta kartka: Sarnowski (Olimpia).
Sędzia: Sebastian Pakuszewski (Gdańsk).