Miłe złego początki. Przegrywamy z Jagiellonią

Nie było oczekiwanego przez wszystkich przełamania. ŁKS musiał kolejny raz przełknąć gorycz ligowej porażki. W starciu z Jagiellonią II Białystok podopieczni Macieja Tarnogrodzkiego co prawda pierwsi strzelili gola, ale finalnie przegrali 1:2.
Pierwszy kwadrans rokował obiecująco, bo ŁKS zaskoczył Jagiellonię. Goście wyglądali na pogubionych w środku pola, w czym duża zasługa ustawienia i sposobu gry biało-czerwonych. Rywale mieli wyraźny problem z wymianą kilku celnych podań, a co za tym idzie, ze zdobywaniem terenu. Nasi piłkarze po przechwytach piłki, bardzo szybko przedostawali się pod bramkę Damasiewicza. Już w 1. minucie piłkę w polu karnym otrzymał Amroziński. Nasz napastnik długo zwlekał z podaniem, ale finalnie odnalazł Kijka. Strzał wychowanka ŁKS-u został jednak przyblokowany. Kilka minut później oglądaliśmy podobną akcję. Przechwyt w środku i ładna dla oka dwójkowa akcja Kijek – Knysh. Ukrainiec znalazł się sam przed bramkarzem, ale uderzył prosto w niego. W 10. minucie ponownie udało się szybko zatrzymać akcję „Jagi”. Moćkun podał w tempo do Kijka, ale ten fatalnie skiksował, posyłając futbolówkę hen hen wysoko.
Kibice jeszcze emocjonalnie wymieniali poglądy na temat niedawno zmarnowanej akcji, a ŁKS objął prowadzenie 60 sekund później. Kilka podań bez przyjęcia na małej przestrzeni i znów łatwo udało się przedrzeć w środku. Piłka powędrowała na prawą flankę do Mroczko, a ten precyzyjnie zagrał do wbiegającego w pole karne Klupsia. Nasz kapitan musiał to zamienić na gola i zrobił to bez najmniejszych kłopotów. Był to premierowy domowy gol ŁKS-u przy Zjeździe. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że przez kwadrans tego meczu ŁKS stworzył więcej okazji bramkowym niż przez całe spotkanie z Mławianką Mława. Swoją postawą w pierwszej połowie piłkarze wlali w serca kibiców kroplę optymizmu, ale niestety z każdą kolejną minutą to goście prezentowali się lepiej.
Jagiellonia wyrównała w 23. minucie. Anemicznie rozgrywana akcja w ataku pozycyjnym i nagłe niespodziewane przyspieszenie zaskoczyło naszych piłkarzy. Prawym skrzydłem pobiegł nieatakowany przez nikogo Pankiewicz. Dogranie w szesnastkę trafiło pod nogi Kuczyńskiego, ale ten skiksował. Piłka szczęśliwie dotarła jeszcze do Konachowicza, a ten niezbyt silnym, ale mierzonym strzałem pokonał Danielczyka. ŁKS mógł błyskawicznie odpowiedzieć. Rozgrywający dobre zawody Amroziński (jeszcze w zeszłym sezonie piłkarz Jagiellonii II) zdecydował się na zaskakujące uderzenie z prawej strony pola karnego. Damasiewicz nawet nie drgnął, a piłka odbiła się od poprzeczki i wróciła na boisko.
Około 40. minuty w Łomży zaczęło mocno padać. Momentami mieliśmy do czynienia z ulewą. To nie ułatwiało gry. Lepiej do tych warunków przystosowali się goście. Strzały Pakieły i Pankiewicza obronił Danielczyk. Kilkukrotnie sprzed pola karnego niecelnie uderzał Zalewski, który w grze 1 na 1 nie miał sobie równych. Momentami nasza gra defensywna była bardzo chaotyczna, ale goście z tego nie korzystali…. do czasu.
W drugiej połowie kibice zobaczyli inny ŁKS. Widzieli go już w poprzednim domowym meczu z Mławianką. Mnóstwo podań, które nic nie wnosiły. Szanowanie piłki, ale bez stwarzania zagrożenia. Efektem tego była gra „ty do mnie, ja do ciebie”, w której trudno doszukać się było pomysłu na sforsowanie zasieków obronnych Jagi.
Jagiellonia była groźniejsza i dopięła swego w 70. minucie za sprawą wprowadzonego chwilę wcześniej Pawelczyka. Szybkie rozegranie autu na wysokości naszego pola karnego. Jedno otwierające podanie bez przyjęcia autorstwa Polkowskiego. To wystarczyło aby przechytrzyć blok obronny ŁKS-u. Pawelczyk przyjął piłkę, przebiegł kilka metrów i płaskim strzałem wyprowadził swój zespół na prowadzenie, którego Jagiellonia już nie oddała.
Desperacko atakujący ŁKS mógł jeszcze szczęśliwie wyrównać w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Po centrze z rzutu rożnego bramkarz rywali popełnił błąd na przedpolu, starając się wypiąstkować mokrą piłkę. Zrobił to tak, że ta uderzyła w słupek, ale wróciła do jego rąk. Po chwili rozległ się ostatni gwizdek, który ucieszył gości.
ŁKS Łomża – Jagiellonia II Białystok 1:2 (1:1)
11′ Klupś – 23′ Konachowicz, 70′ Pawelczyk
Składy:
ŁKS Łomża: Danielczyk – Mroczko, Kriegler, Sychowicz, Kalpaczuk, Knysh, Yampol, Klupś, Kijek (77′ Ochenkowski), Amroziński (86′ Tomal), Moćkun (68′ Proniewski).
Jagiellonia II Białystok: Damasiewicz – Tymoszczuk, Rusiłowicz, Kuczyński (80′ Skonieczny), Pankiewicz, Konachowicz, Pakieła (68′ Pawelczyk), Polkowski, Zalewski (68′ Ziarek), Konanau.
Żółte kartki: Klupś (ŁKS) oraz Krasiewicz (Jagiellonia).
Sędzia: Sebastian Piskorz (Giżycko).