Nieudany rewanż na Wiśle. Nafciarze wygrywają w Łomży

Po dwóch wiosennych wygranych przyszedł czas na przełknięcie gorzkiej pigułki. W sobotnie popołudnie ŁKS Łomża nie dał rady Wiśle II Płock, przegrywając 1:2. Miał być rewanż, było rozczarowanie i smutek. Na otarcie łez 19. gola w sezonie zdobył Hubert Antkowiak.

– Nie powinniśmy przegrać tego meczu – mówił po sierpniowym spotkaniu w Płocku trener ŁKS-u Marcin Sasal. Wisła II Płock, mimo iż wtedy jako pierwsza straciła gola, to finalnie wygrała 2:1. Dzisiejszy mecz w Łomży był zatem okazją do wzięcia rewanżu. Nie wyszło, choć z przebiegu gry ŁKS tego meczu również przegrać nie powinien.

Przez większą część pierwszej połowy pod obiema bramkami nie działo się za wiele. ŁKS miał przewagę, ale niewiele z niej wynikało. Z kolei Wisła nie kwapiła się do ataków, za to mądrze się broniła, często rozbijając akcję gospodarzy już w zalążku. Gołym okiem widać było, że sztuczna nawierzchnia gościom nie przeszkadza. Nic dziwnego, bo regularnie swoje ligowe mecze w Płocku grają właśnie na takim boisku.

Strzelanie w Łomży rozpoczęło się w 23. minucie. Sauczek podciął, biegnącego z piłką Bielkę, dając gościom okazję do centry w pole karne. Łapiński zrobił to bardzo dobrze. Dośrodkowaną na 5. metr piłkę niefortunnie strącił głową Witasik, stając się autorem gola samobójczego. Stoper ŁKS-u miał w tej sytuacji na plecach Tarasiuka i starał się uniemożliwić rywalowi oddanie strzału. Interwencja była jednak bardzo pechowa.

ŁKS jeszcze nie zdążył się otrząsnąć, a przegrywał 0:2. Łapiński pięknie uderzył sprzed pola karnego i piłka, po odbiciu się od słupka, zatrzepotała w łomżyńskiej siatce po raz drugi. W tej sytuacji strzał pomocnika Wisły nieskutecznie próbował zablokować Gołoś. Wisła zadała szybkie dwa ciosy i miała ten mecz ustawiony. ŁKS musiał atakować odważniej, licząc, że uda się „złapać kontakt” jak najszybciej. Niewiele brakowało, aby w 30. minucie goście jeszcze podwyższyli wynik. Bielka świetnie zagrał na dalszy słupek, ale zamykający akcję Leśniewski, fatalnie spudłował. Ostatni kwadrans przed przerwą to już wyraźna przewaga biało-czerwonych. ŁKS stwarzał zagrożenie pod bramką Klata, ale swoje szanse zmarnowali dwukrotnie Antkowiak i raz Sauczek.

W przerwie trener Sasal dokonał trzech zmian. Do boju wypuścił Chorosińskiego, Olszewskiego i Pindora. Swój udział w meczu zakończyli Karmański, Dzięgielewski i Kosakiewicz. To miało dać impuls do ataku.

Chwilę po tym jak sędzia rozpoczął granie po przerwie w serca łomżyńskich kibiców wstąpiła nadzieja. Kapitalnie w polu karnym zachował się Kluska, który niekonwencjonalnymi zwodami oszukał dwóch rywali i został wycięty równo z trawą przez Głaza. Antkowiak pewnie wykorzystał rzut karny, wziął piłkę w ręce i pobiegł ustawić ją na środku boiska. ŁKS miał jeszcze dużo czasu, by odwrócić losy meczu. Niestety mimo szczerych chęci do ostatniego gwizdka, ta sztuka podopiecznym Marcina Sasala się nie udała. Wisła szczelnie zamknęła dostęp do swojej bramki i ŁKS z rzadka stwarzał groźne okazje, a próby strzałów z dystansu za każdym razem były blokowane. Wartymi odnotowania akcjami był z pewnością mocny strzał Miarki, po którym piłkę w boczny sektor odbił Danielczyk oraz próba Stromeckiego z ostrego kąta z rzutu wolnego, po której dość nerwowo interweniował Klat.

ŁKS przegrał i ma czego żałować, bo punkty zgubiła wyprzedzająca nas w tabeli Warta Sieradz (remis 1:1 z Lechią Tomaszów Mazowiecki). Porażka nie przekreśla szans ełkaesiaków na awans, ale komplikuje sprawę, nie dając już marginesu na ligowe błędy.

ŁKS Łomża – Wisła II Płock 1:2 (0:2)

49’ Antkowiak (k.) – 23′ Witasik (sam.), 26’ Łapiński

Składy:

ŁKS Łomża: (skład wyjściowy) Danielczyk – Witasik, Gołoś, Kosakiewicz, Karmański, Klupś, Stromecki, Kluska, Dzięgielewski, Sauczek, Antkowiak.

Wisła II Płock: (skład wyjściowy) Klat – Miarka, Więckowski, Lodziński, Tarasiuk, Głaz, Krzyżański, Leśniewski, Łapiński, Bielka, Dari.

Żółte kartki: Stromecki, Klupś (ŁKS) oraz Serwach, Łapiński, Głaz (Wisła).

Sędzia: Mateusz Kowalski (Radomsko).

Dodaj komentarz

×