Polubownie w Troszynie

ŁKS Łomża nadal czeka na pierwszy ligowy komplet punktów. Z Troszyna, mimo prowadzenia do przerwy, podopieczni Macieja Tarnogrodzkiego przywieźli jedno oczko. Mecz zakończył się wynikiem 1:1, a do siatki trafiali Knysh i Dobosz.
Pierwsza odsłona meczu to wyrównana gra z małym wskazaniem na ŁKS. Gospodarze nie rzucili się na rywala. Nie forsowali tempa, czekając co zaprezentują goście. ŁKS postanowił z tego skorzystać i przez większą część pierwszej połowy był zespołem lepszym. Dobra organizacja defensywy uniemożliwiała Troszynowi na rozwinięcie skrzydeł, a pojedyncze szybkie ataki miały prawo zakończyć się powodzeniem. Udało się w 27. minucie. Yampol ofiarnym wślizgiem wywalczył piłkę w środku pola. Ta trafiła do Amrozińskiego, a nasz kapitan (zastąpił w tej roli kontuzjowanego Klupsia) wypuścił w uliczkę Kijka. Strzał wychowanka odbił co prawda Suchocki, ale dobrze ustawiony Knysh skutecznie dobił głową.
W pierwszych 45. minutach wyróżniającymi się piłkarzami byli Kijek i Tomal. Po stronie rywali bardzo aktywny był Wojdakowski, z którym nasi obrońcy mieli spore problemy. Wspomnieć należy o kontuzji jakiej w 20. minucie nabawił się Kalpaczuk. Białorusin nie był w stanie kontynuować gry i został zmieniony przez Bębenka, dla którego był to debiut w łomżyńskiej drużynie. Nowy piłkarz ŁKS-u kilkakrotnie pokazał się z bardzo dobrej strony. To cieszy.
Na drugą połowę ełkaesiacy wyszli jakby rozkojarzeni. Proste straty piłki i niezrozumiała panika w obronie, zwłaszcza przy stałych fragmentach gry. Zamiast zdecydowanych wybić piłki, oddawaliśmy ją rywalom przed własnym polem karnym. Kara przyszła szybko. W 51. minucie, po krótko rozegranym rzucie rożnym, Derlatka idealnie dośrodkował na głowę Dobosza, a ten wyrównał stan rywalizacji. Kilka minut później gospodarze powinni prowadzić. Po serii kornerów piłkę panicznie, pod nogi rywali, wybijał Lesicki. Strzał Brudki został w ostatniej chwili zablokowany, a poprawka Kruszewskiego, po rykoszecie, zatrzymała się na poprzeczce. Miejscowi osiągnęli przewagę. Stwarzali zagrożenie, oddawali strzały, ale na posterunku zawsze był Danielczyk. Nasz bramkarz odbijał piłkę po strzałach Ciacha, Wojdakowskiego i Luchyka. W dobrej sytuacji spudłowali Dobosz i Drygiel. Po stronie ŁKS-u z dystansu trzykrotnie niecelnie uderzał Yampol. W 71. minucie w światło bramki z 20 metrów strzelił Knysh, ale bramkarz sparował piłkę na rzut rożny. W 85. minucie indywidualną szarżę Bębenka zakończyło mocne uderzenie nad poprzeczką.
Taki scenariusz, jak ten sobotni w Troszynie, już kilka razy w tym sezonie widzieliśmy. ŁKS otworzył wynik, prowadził do przerwy, ale nie udało się wygrać. Solidna pierwsza połowa i dużo gorsza druga. Zdobyty punkt należy szanować, choć wszyscy kibice z utęsknieniem czekają na zwycięstwo. Może za tydzień.
KS CK Troszyn – ŁKS Łomża 1:1 (0:1)
51′ Dobosz – 27′ Knysh
Składy:
KS CK Troszyn (skład wyjściowy): Suchocki – Lipiński, Kruszewski, Dobosz, Dwórzyński, Luchyk, Brudko, Kłosiński, Derlatka, Wojdakowski, Ciach.
ŁKS Łomża: Danielczyk – Mroczko, Kriegler, Sychowicz, Kalpaczuk (20′ Bębenek), Knysh, Yampol, Lesicki, Tomal, Kijek (79′ Kopyściański), Amroziński (70′ Moćkun).
Żółte kartki: Amroziński, Kijek, Kopyściański, Mroczko (ŁKS) oraz Ciach (Troszyn).
Sędzia: Dawid Szymański (Gdańsk).