Przegrana w derbach

Słaba pierwsza i dużo lepsza druga połowa. Niestety to nie wystarczyło do zapunktowania w derbowym starciu z Olimpią Zambrów. W 13. kolejce Betclic III ligi ŁKS Łomża przegrał na własnym terenie 0:2 i nadal czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo.
O pierwszej połowie trudno napisać coś pozytywnego. Nie czuć było, że mamy do czynienia z derbowym spotkaniem. ŁKS grał słabo. Olimpia lepiej, ale bez zachwytów. Podopieczni trenera Michała Kolanowskiego mieli kontrolę nad meczem i w przeciwieństwie do gospodarzy stworzyli sobie kilka bramkowych okazji, z których jedną zamienili na gola. W 33. minucie po akcji lewą stroną boiska i płaskim podaniu w pole karne, piłka minęła obrońców ŁKS-u, a nadbiegający Mensah huknął z 7 metrów nie do obrony. Bezbarwnie grający ŁKS do przerwy nie odpowiedział niczym konkretnym.
Po przerwie coś drgnęło. Trener Maciej Tarnogrodzki w szatni musiał pobudzić swoich młodych piłkarzy, bo w drugiej połowie wyraźnie coś drgnęło. ŁKS grał dużo lepiej i co najważniejsze stwarzał zagrożenie pod bramką Olimpii. Duża w tym zasługa zmian w przerwie. Wprowadzeni Moćkun i Tomal poderwali kolegów do walki.
W 56. minucie wspomniany Moćkun przechwycił piłkę na połowie rywala, podał do Tomala, a ten idealnie obsłużył Kijka. Napastnik stanął oko w oko z bramkarzem, ale posłał piłkę obok bramki. Była to świetna, niestety zmarnowana okazja, o czym świadczy samo zachowanie zawodnika, który po wszystkim ze złością uderzył dłonią w murawę. Dwie minuty później znów duet naszych rezerwowych dał o sobie znać. Moćkun wybiegł na wolne pole i otrzymał podanie, wypatrzył Tomala, ale obrońcy zablokowali jego strzał. Piłka jeszcze trafiła do Knysha, ale ten strzelił tylko w boczną siatkę.
Po tych akcjach ŁKS wyraźnie nabrał wiatru w żagle. Pachniało wyrównaniem. W 63. minucie kibice obejrzeli odważną próbę Lesickiego. Wychowanek ŁKS-u soczyście uderzył z dystansu i to z bocznego sektora boiska. Rutkowski widowiskowo „pofrunął” w kierunku piłki, ale nie był w stanie jej dosięgnąć. Na jego szczęście, ta poszybowała minimalnie nad poprzeczką, a na trybunach dało się usłyszeć jęk zawodu. Gdyby to wpadło, mielibyśmy do czynienia z golem arcydziełem.
ŁKS miał swoje szanse, których nie wykorzystał, a Olimpia przeczekała zryw gospodarzy i około 70. minuty wróciła do kontrolowania spotkania. W ostatnim kwadransie goście mogli kilkukrotnie podwyższyć wynik. Sam Kempski powinien zdobyć 2 gole, ale najpierw zupełnie niepilnowany z kilku metrów fatalnie przestrzelił głową, a po kilku minutach obił poprzeczkę. W 86. minucie goście postawili ostateczny stempel na wygranej. Jakimiuk najpierw indywidualną akcją wywalczył rzut karny, a następnie sam zamienił go na gola, strzelając w środek bramki.
ŁKS przegrał w lidze piąty mecz z rzędu i z trzema punktami za remisy zamyka ligową tabelę. Ostatni punkt udało się zdobyć 12 września. Na zwycięstwo nadal czekamy z utęsknieniem.
ŁKS Łomża – Olimpia Zambrów 0:2 (0:1)
33′ Mensah, 86′ (k.) Jakimiuk
Składy:
ŁKS Łomża: Danielczyk – Ochenkowski (46′ Tomal), Kriegler, Kopyściański (64′ Mroczko), Tarczyński, Bębenek, Knysh, Yampol, Lesicki, Kijek, Proniewski (46′ Moćkun).
Olimpia Zambrów: Rutkowski – Sołowiej, Łazarski (60′ Mosionek), Mantur, Matus, Burkowski, Mensah, Piekut (88′ Wielgus), Steć (65′ Żakiewicz), Jakimiuk, Kempski.
Żółte kartki: Kijek, Kriegler (ŁKS) oraz Mosionek (Olimpia).
Sędzia: Marcel Szymański (Skierniewice).