Przyjadą znajome twarze. Gramy z Mazovią.

Ligowy czas biegnie bardzo szybko. Przed nami już 15. kolejka Betclic III ligi. Czy zakończymy październik tak oczekiwanym przełamaniem? Będzie trudno, bo zagramy z silnym beniaminkiem Mazovią Mińsk Mazowiecki, w szeregach której gra aż 3 byłych piłkarzy ŁKS-u.
Jednym z nich jest Cezary Sauczek. Jeszcze w minionym sezonie jeden z głównych motorów napędowych naszego zespołu. Biegał, walczył, szukał kluczowych podań i goli. Dokładnie to samo robi teraz w Mazovii. Jest obecnie najlepszym zawodnikiem naszego sobotniego rywala, a dorobek 9 goli robi wrażenie. Co ciekawe stał się też etatowym wykonawcą rzutów karnych, co w Łomży robił tylko pod nieobecność Huberta Antkowiaka. Sauczek nie ukrywa, że sobotni mecz będzie dla niego wyjątkowy.
– Wracam na bardzo dobrze mi znany stadion i do klubu, w którym spędziłem dwa bardzo dobre sezony. Na pewno będą emocje pozytywne, bo ŁKS ma super kibiców, którzy zawsze byli z nami na dobre i na złe – na każdym meczu domowym i wyjazdowym. Bardzo nas wspierali do ostatniej kolejki. (…) Zatem będzie to dla mnie wyjątkowy mecz, lecz dziś jestem po innej stronie barykady i zależy mi, aby to Mazovia zwyciężyła – fragment wywiadu piłkarza dla portalu mksmazovia.com.
Obok Sauczka w barwach Mazovii występują także inni „eks-ełakesiacy” – skrzydłowy Patryk Zych i bramkarz Dawid Rosiak. Pierwszy błyskawicznie znalazł nowy klub po burzliwym rozstaniu z ŁKS-em i piłkarsko wyraźnie odżył, a drugi od niedawna wskoczył do wyjściowego składu beniaminka, zastępując kontuzjowanego Józefa Burtę. Jeśli chodzi o Rosiaka to bronił łomżyńskiej bramki w sezonie 2023/24, kiedy trenerem był Hubert Błaszczak i mimo słabych wyników sportowych, akurat on był wyróżniającym się zawodnikiem. W Mazovii otrzymał szansę i robi wszystko aby ją wykorzystać. W minionej kolejce został przez kibiców zasłużenie wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.
Mazovia z 24 punktami plasuje się w górnych rejonach tabeli – dokładnie na 4 miejscu. Co ciekawe kończący się miesiąc nie był dla niej udany. Wyjazdowy remis z Wartą Sieradz (1:1), domowe lanie od Pelikana Łowicz (1:4) i porażka na terenie liderującego KTS Weszło (2:3) spowodowały, że zaczęto mówić o tzw. „zadyszce”. Podopieczni trenera Damiana Guzka poprawili sobie humory przed tygodniem, wygrywając u siebie z Lechią Tomaszów Mazowiecki (3:1). Do Łomży przyjadą zapewne „podrasować” swój październikowy bilans. Liczby nie kłamią. Gra w roli gości im służy. Mazovia w każdym z sześciu wyjazdowych meczów zdobywała gole, a punktów nie ugrała tylko raz. Nasz rywal może pochwalić się najwyższą średnią goli zdobywanych na obcym boisku – 2,33 na mecz. Wszystko to pokazuje jak trudne zadanie stoi przed naszym młodym zespołem.
Młodzież trenera Macieja Tarnogrodzkiego jest jednak w stanie się postawić. Pokazała to w minionej kolejce w meczu z rezerwami Widzewa. Kapitalna pierwsza połowa rozbudziła nadzieję na premierowe zwycięstwo w lidze. Niestety brak doświadczenia (czyt. boiskowego cwaniactwa) i pojedyncze błędy indywidualne sprawiły, że z Łodzi piłkarze przywieźli jedynie punkt. Mazovia z Widzewem wygrała 3:2, ale po bardzo zaciętym spotkaniu, w którym losy meczu ważyły się do samego końca. Dlatego przy odpowiednim zaangażowaniu i silnej woli zwycięstwa, październik można zakończyć, serwując wszystkim niespodziankę.
Mecz ŁKS Łomża – MKS Mazovia Mińsk Mazowiecki rozegrany zostanie w sobotę 31. października o godz. 13:00. ŁKS My wierzymy!