Tylko remis z Widzewem

Było blisko. Piłkarze Widzewa II Łódź odrobili dwubramkową stratę i odwrócili losy spotkania, choć do przerwy to ŁKS prowadził 2:0. Ostatecznie biało-czerwoni muszą zadowolić się jednym punktem
Już w 5. minucie było widać, że podobnie jak w poprzednich spotkaniach, to rywale lepiej weszli w mecz. Gospodarze próbowali przedostać się w pole karne ŁKS-u za pomocą długich podań do napastników, jednak wiele z tych zagrań było niedokładnych. Z kolei gdy tylko biało-czerwoni utrzymywali się przy piłce, widzewiacy szybko doskakiwali do zawodników ŁKS-u, zmuszając ich do straty futbolówki.
W 22. minucie biało-czerwoni stworzyli pierwszą okazję do zdobycia bramki. Bliski wpisania się na listę strzelców był aktywny od pierwszych minut Jerzy Tomal. Nasz skrzydłowy otrzymał podanie, które mogło otworzyć mu drogę do bramki, jednak piłka minęła go o centymetry. Tomal nie zdołał do niej dopaść, choć przed sobą miał już praktycznie pustą bramkę.
Po tej sytuacji obraz gry zmienił się o 180 stopni. Inicjatywę przejęli zawodnicy ŁKS-u, którzy zaczęli kontrolować przebieg spotkania. Łomżanie konstruowali swoje akcje głównie prawą stroną boiska, gdzie rywale mieli spore problemy z powstrzymaniem Tomala i Tarczyńskiego.
W 35. minucie do głosu doszli gospodarze. Czerniatowicz próbował zaskoczyć Danielczyka strzałem z powietrza. Zawodnik Widzewa dopadł do bezpańskiej piłki przed polem karnym i mocno uderzył na bramkę, jednak futbolówka minęła lewy słupek.
Sześć minut przed końcem pierwszej połowy biało-czerwoni wyszli na prowadzenie. Lesicki dośrodkował z lewej strony boiska, a ustawiony w polu karnym Moćkun oddał strzał głową. Piłka przelobowała bramkarza rywali i wpadła do siatki. Zaskoczony Golański nie zdołał uchronić swojego zespołu przed utratą bramki.
Gdy wydawało się, że oba zespoły czekają już na gwizdek kończący pierwszą połowę, ŁKS podwyższył prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Łukasz Kijek, który najpierw zwiódł jednego z defensorów Widzewa, a następnie oddał strzał po ziemi. Uderzenie skrzydłowego zablokował Zieleniecki, jednak po rykoszecie piłka nabrała nieoczekiwanego toru lotu i zmyliła bramkarza Widzewa, wpadając do siatki. Sędzia nie czekał nawet na wznowienie gry od środka i od razu zaprosił obie drużyny do szatni.
Pierwszy kwadrans drugiej połowy pod względem liczby groźnych sytuacji przypominał obraz gry z pierwszej odsłony. Tym razem jednak to biało-czerwoni częściej ruszali do ataku i starali się zagrozić bramce rywali.
W 63. minucie gospodarze zdobyli bramkę kontaktową. Błąd w komunikacji między Danielczykiem a Kopyściańskim wykorzystał Sołtysiński, który pozostawiony bez krycia na jedenastym metrze, skierował piłkę do siatki.
Bramka kontaktowa wyraźnie uskrzydliła gospodarzy, którzy ruszyli do kolejnych ataków. Blisko doprowadzenia do wyrównania był jeden z zawodników Widzewa. Vermesan minął bramkarza ŁKS-u, a następnie zagrał do lepiej ustawionego kolegi, który przedłużył podanie w kierunku Głąba. Młody zawodnik gospodarzy nie zdołał jednak odpowiednio zareagować i nie wykorzystał okazji, by skierować piłkę do pustej bramki.
Z upływem czasu biało-czerwoni tracili siły, co w 85. minucie wykorzystali widzewiacy, doprowadzając do wyrównania. W sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Sołtysiński. Napastnik Widzewa, naciskany przez obrońców ŁKS-u, zdecydował się odegrać piłkę do Kajetana Supczinskiego. Zawodnik z numerem 7 nie zwlekał z oddaniem strzału i pokonał Danielczyka, który nie miał szans na skuteczną interwencję.
Widzew II Łódź – ŁKS Łomża 2:2 (0:2)
63’ Sołtysiński, 85’ Supczinski – 39′ Moćkun, 45′ Kijek.
ŁKS Łomża: Danielczyk, Tomal (Ochenkowski), Kriegler, Kopyściański, Lesicki, Yampol, Knysh, Tarczyński, Bębenek (Walczak), Moćkun (Prioniewski), Kijek.
Widzew II Łódź (wyjściowy): Golański, Dryzner, Knapek, Zieleniecki, Klukowski, Czerniatowicz, Busz, Vermesan, Tanżyna, Kołodziejczyk, Kopko.