Zabrakło konkretów. ŁKS przegrał z beniaminkiem

Nie tak miała wyglądać inauguracja nowego sezonu III ligi przy Z18. ŁKS Łomża, po wyrównanym meczu, przegrał z KTS Weszło. Spotkanie nie zachwyciło, a kibice zgromadzeni na stadionie obejrzeli tylko jedno trafienie… niestety dla gości, autorstwa Kongijczyka Fabiena Luvale.
Początek spotkania należał do ŁKS-u. Podopieczni trenera Macieja Tarnogrodzkiego rozpoczęli na „dużej intensywności”, spychając gości do obrony. ŁKS cierpliwie rozgrywał akcje, ale wyraźnie brakowało ostatniego podania i pomysłu na finalizację. Optyczna przewaga nie przełożyła się na żadną konkretną okazję bramkową. Duża w tym zasługa defensywy gości, dowodzonej przez doświadczonego Jakuba Wójcickiego. Goście tego dnia byli w destrukcji bardzo solidni, a ŁKS uparcie bił głową w mur.
Po początkowej przewadze, do głosu zaczęli dochodzić przyjezdni. Od 30. minuty to Weszło wzięło się za rozgrywanie i przesunęło ciężar gry na połowę ełkaesiaków. O dziwo, właśnie wtedy ŁKS miał najlepszą w tym meczu okazję do zdobycia gola. Agresywny pressing Klupsia zaowocował przechwytem na połowie rywala. Wystawiony na szpicy Błażej Lesicki popędził na bramkę Kircuna, ale najpierw utrudnił sobie zadanie źle przyjmując piłkę, a następnie dał się dogonić obrońcy i zablokować.
Niedługo później goście objęli prowadzenie, które z uśmiechem na ustach oklaskiwał, obecny na trybunach właściciel i prezes klubu, Krzysztof Stanowski. Jedno z płaskich podań w pole karne minęło, nerwowo reagujących, naszych obrońców i Fabien Luvale mocnym strzałem trafił do siatki. Danielczyk miał piłkę na rękawicy, ale nie dał rady zapobiec utracie gola. Trzeba jasno stwierdzić, że goście na prowadzenie zasłużyli i mogli otworzyć wynik już wcześniej. Jeszcze przed przerwą powinno być 0:2, ale zamiast gola kibice obejrzeli „piłkarskie jaja”. Przy wyprowadzaniu piłki z własnego pola karnego, niedokładne podanie otrzymał Mroczko. Nasz obrońca stracił równowagę i rywal miał przed sobą tylko Danielczyka, jednak i on się poślizgnął. Skończyło się na strachu, ale wszystko wyglądało komicznie.
W drugiej połowie trener ŁKS-u zmianami taktyki i rotacjami w składzie szukał sposobu na poprawę obrazu gry. Naszym piłkarzom brakowało konkretów pod bramką rywala. Nie było otwierających podań, brakowało strzałów. Lesicki został cofnięty, a do ofensywnej gry desygnowani z ławki zostali Amroziński, Proniewski i Kijek. To nie pomogło, choć piłkarzom ambicji odmówić nie można. Walczyli do ostatnich minut. Bardzo aktywny w bocznych sektorach był Kosakiewicz, z drugiej strony kilku indywidualnych akcji próbował Klupś, jak wół harował w środku Olszewski. Yampol szukał prostopadłego podania, ale rywale dobrze się przesuwali, nie zostawiając luk.
Z minuty na minutę gospodarze podejmowali coraz większe ryzyko i mogli, a nawet powinni za to słono zapłacić. Kilka kontr Weszło było naprawdę groźnych, a po jednej z nich zawodnik gości nie trafił do pustej bramki, z bliska obijając słupek. Kilka razy dobrze interweniował Danielczyk. ŁKS odpowiedział niecelnym uderzeniem głową Amrozińskiego i mocnymi strzałami nad poprzeczką Kijka i Proniewskiego. W całym meczu bramkarz gości tylko raz został zmuszony do wysiłku, po mocnym strzale Klupsia sprzed narożnika pola karnego.
Po 2. kolejkach ŁKS pozostaje w tabeli z zerowym kontem. Najbliższa okazja do zapunktowania już 14. sierpnia w Tomaszowie Mazowieckim. Łatwo nie będzie.
ŁKS Łomża – KTS Weszło 0:1 (0:1)
39′ Luvale
Składy:
ŁKS Łomża: Danielczyk – Kosakiewicz, Kriegler, Mroczko, Kalpachuk (56′ Kijek), Knysh (81′ Proniewski), Olszewski (88′ Moćkun), Tomal (46′ Amroziński), Yampol, Klupś, Lesicki.
KTS Weszło: Kircun – Jannasz (78′ Nawotczyński), Wójcicki, Pietrzyk, Olszewski, Pawłowski, Wilanowski, Luvale (78′ Michalik), Tłaczała (63′ Malec), Neuman (78′ Wiśniewski), Winiarski (55′ Firlej).
Żółte kartki: Proniewski (ŁKS) oraz Olszewski, Malec (Weszło).
Sędzia: Karol Kowalski (Lublin).