Zabrakło wszystkiego. Ząbkovia lepsza od ŁKS-u

Nadal czekamy. ŁKS Łomża na własnym stadionie nie sprostał Ząbkovii Ząbki i nadal pozostaje bez ligowego zwycięstwa w tym sezonie. Goście wygrali 2:0, strzelając oba gole po przerwie.
Przed spotkaniem byliśmy świadkami pięknej ceremonii. Państwowe odznaczenie za swoją wieloletnią działalność i zaangażowanie na rzecz lokalnego sportu odebrał wieloletni kierownik ŁKS-u, prawdziwa legenda naszego klubu, człowiek, który z biało-czerwonymi związany jest od 1989 roku – Waldemar Antolak. Dziękujemy i Gratulujemy!
Sam mecz nie był wielkim widowiskiem i to najdelikatniejsze sformułowanie do tego co kibice zobaczyli w piątkowe popołudnie. ŁKS zagrał bardzo słabo, Ząbkovia wcale nie była lepsza. Zagrożenie obu bramek było znikome. Drużyny starały się cierpliwie budować swoje akcje od tyłu, ale im to zupełnie nie wychodziło.
W pierwszej połowie gole nie padły. ŁKS dwukrotnie nieśmiało zagroził bramce rywala za sprawą długich podań z pominięciem linii pomocy. W 19. minucie obrońcy urwał się Amroziński. Nasz napastnik pobiegł prawą stroną boiska, zagrał wzdłuż bramki, ale to podanie nie miało adresata. Podobnie było w 28. minucie z Lesickim, który wybiegł na wolne pole, otrzymał piłkę, ale w kluczowym momencie spanikował i ją stracił. Raz po centrze z rzutu wolnego, nad bramką z bliska główkował Amroziński.
Ząbkovia wcale nie była lepsza. Pierwszy celny strzał goście oddali w 31. minucie. Było to uderzenie z cyklu „do statystyk”, czyli bardzo lekkie i w sam środek bramki. Dużo groźniej było w 36. minucie. Obrona ŁKS-u zupełnie przysnęła i tylko dzięki Danielczykowi nadal było 0:0. Po uderzeniu głową nasz bramkarz rzucił się w swoją lewą stronę i zatrzymał piłkę na linii bramkowej.
Druga połowa zaczęła się od niecelnego strzału Muniaka z 16 metrów. Piłkarz Ząbkovii był sam z futbolówką na linii pola karnego, ale odchylił się przy strzale i posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. Przyjezdni nie grali dobrze, ale byli w tej części meczu bardziej przekonywujący. Miało się wrażenie, że jeśli ktoś ten mecz wygra, będą to właśnie oni. Niestety, tak było.
Pierwszy gol padł w 55. minucie i była to bramka z gatunku tych przypadkowych. Stały fragment gry, kilka przebitek głową w polu karnym i nagle powoli lecąca piłka minęła wszystkich próbujących ją sięgnąć. Niestety to zdezorientowało Danielczyka, który nie podjął nawet próby obrony. Szczęśliwym główkującym był Śliwka. Ten sam zawodnik podwyższył prowadzenie Ząbkovii w 75. minucie. Podręcznikowa centra z rzutu wolnego do wbiegającego w szesnastkę napastnika, który głową nie dał szans naszemu bramkarzowi.
Czym odpowiedział ŁKS? Złośliwi powiedzieliby, że czerwoną kartką Yampola. Ukrainiec opuścił boisko w 88. minucie w efekcie dwóch „żółtek” i widać było w nim sporą frustrację. Minuty mijały, a bramkowych okazji próżno było szukać. Kto nie kreuje, ten nie strzela. Zatem kolejna porażka stała się faktem.
ŁKS Łomża – Ząbkovia Ząbki 0:2 (0:0)
55′, 75′ Śliwka
Składy:
ŁKS Łomża: Danielczyk – Mroczko, Kriegler, Sychowicz, Kopyściański, Bębenek (76′ Proniewski), Yampol, Lesicki (70′ Domański), Tarczyński, Kijek (63′ Tomal), Amroziński (76′ Moćkun).
Ząbkovia Ząbki: Jankiewicz – Pierzchalski, Przywózki, Jasiński, Koterwas (80′ Jakóbczyk), Świątek (59′ Papazjan), Jonasz, Muniak (59′ Wojtysiak), Głowala, Jankowski (83′ Świętochowski), Śliwka (80′ Kwiatkowski).
Żółte kartki: Amroziński, Domański, Yampol, Bębenek (ŁKS) oraz Śliwka (Ząbkovia).
Czerwona kartka: Yampol (ŁKS).
Sędzia: Wojciech Płókarz (Gdańsk).